Na studiach oddając krew zapoznałem się z ulotkami informującymi jak ważne są przeszczepy szpiku. Już wtedy chciałem zarejestrować się jako dawca szpiku. Niestety z lenistwa tak się nie stało, lecz na całe szczęście pewnego dnia w mojej pracy pojawiła się miła Pani z DKMS-u. Korzystając z okazji bez wahania zrobiłem to, co już dawano chciałem zrobić - zarejestrowałem się jako dawca szpiku.
Po kilkunastu miesiącach otrzymałem telefon, iż jest osoba, która potrzebuje pomocy - mojego szpiku. Po badaniach wstępnych otrzymałem informację, iż w moim wypadku szpik będzie pobrany z talerza kości biodrowej. Chwila strachu i przerażenia, jak się okazało absolutnie niepotrzebna. Zabieg jest bezbolesny, ponieważ jest pod narkozą. Cały zabieg najlepiej opisują słowa pielęgniarki na sali operacyjnej, która po przymocowaniu wenflonu powiedziała: "Najgorsze już za Panem" - i tak właśnie było. Po zabiegu okazało się, że na szpik czekał 4-letni chłopczyk.
Bardzo zachęcam wszystkich do zarejestrowania się jako dawca szpiku. Przy minimum wysiłku można komuś uratować życie!