DKMS Logo

Beitrag drucken

Łukasz Brońka
Łukasz Brońka

Historia Dawcy - Łukasz Brońka


Moja historia z Fundacja DKMS była zupełnie przypadkowa. W 2009r. wszedłem przez przypadek na stronę fundacji DKMS Polska. Zacząłem czytać i wgłębiać się w tą akcję. Pomyślałem sobie. Ja ? Dawcą szpiku ? ….. eee to pewnie nierealne. Czytając te wszystkie historie różnych ludzi, pomyślałem, czemu nie, warto spróbować nic nie tracę. A może jest ktoś na świecie, kto będzie potrzebował ”cząstki mnie„ i przez to, co dzień będzie mógł cieszyć się każdym kolejnym dniem.


Zrobiłem to – zarejestrowałem się na stronie DKMS Polska. Po kilku tygodniach dostałem pałeczki do pobrania próbek. Mijał czas a ja czekałem na telefon z fundacji. I stało się w lipcu 2011 roku zadzwonił do mnie pan Andrzej Żaczek z pytaniem czy nadal podtrzymuje chęć bycia dawcą. Pojawiła się szansa oddania szpiku mojemu „ genetycznemu bliźniakowi „ gdzieś w świecie. Na początku w ogóle nie wierzyłem, że to naprawdę się dzieje. Pojawiła się radość, niedowierzanie. Odpowiedź była oczywista – TAK ZGADZAM SIĘ.


Musiałem oddać krew do kolejnych badań. Po krótkim czasie otrzymałem telefon – wstępne badania się zgadzają. Potem kolejne pobranie i szczerze mówiąc zacząłem wątpić, że jednak coś się nie będzie zgadzać. Ale pewnego dnia otrzymałem telefon - jest wszystko na dobrej drodze, aby pan został dawcą. Miałem ochotę podskoczyć do nieba.
Organizacja wyjazdu na kolejne badania, wszystko poszło szybko i sprawnie. Osoby z fundacji, personel medyczny przeprowadzający badania – wszystko naprawdę na „6”. Czułem się jak w domu. Maciek Luchowski mój tłumacz i opiekun, przyjazna dusza w obcym mieście i w ogóle innym świecie.

Po powrocie z badań kolejne czekanie na telefon z fundacji z decyzją potwierdzająca możliwość przeprowadzenia pobrania. Minął tydzień jak dostałem wyniki wszystko się zgadza !! !! Po raz kolejny wielka radość.
I nadszedł ten wielki dzień. To była dla mnie ważna wycieczka z misją do wykonania. Powiedziałem żonie – pakuj się jedziemy na wycieczkę. Z Maćkiem Luchowskim mieliśmy spotkać się we Wrocławiu, a potem już autkiem do Drezna. Na miejscu byliśmy już po 4 godzinach. O 18:00 pierwsza wizyta w klinice na pobranie krwi i czas wolny do godzin wieczornych. A już następnego dnia ok 7 rano zabrał mnie transport medyczny na zabieg.

 

Oddanie szpiku kostnego było jedną z najlepszych rzeczy, która mogła przytrafić się w moim życiu. Cały zabieg był pod narkozą …. Potem jeszcze doba w szpitalu pod obserwacją i wypis ze szpitala. Cały pobyt w klinice wspominam bardzo dobrze - wszystko na najwyższym poziomie, organizacja , opieka tłumacza , personel medyczny , lekarze.

 

Czy zrobił bym to jeszcze raz ?? Tak . Zdecydowanie tak – choćby jutro … Teraz trzymam kciuki za 18 letniego chłopca, który jest biorcą i dostał niesamowity prezent – tzn. szanse na dalsze życie.
Ale wszystko nie byłoby możliwe gdyby nie fundacja DKMS Polska – ogromne podziękowania oraz skromny wyraz „Dziękuję„ należy się mojemu tłumaczowi Maćkowi Luchowskiemu za profesjonalne zaangażowanie oraz mojej żonce za wsparcie i dobre słowo. Na koniec chciałbym zachęcić wszystkich do zarejestrowania się w fundacji DKMS Polska – bo to naprawdę nic nie kosztuje a można uratować komuś życie.