DKMS Logo

Beitrag drucken

Marek Donder
Marek Donder

Historia Dawcy - Marek Donder

Pewnego słonecznego dnia idąc z dziećmi przez miasto zobaczyłem wywieszony plakat ze w połowie lipca w mojej miejscowości odbędzie się dzień dawcy szpiku. Czytając ten plakat zacząłem głęboko myśleć czy się zapisać jako potencjalny dawca. Po kilku dniach przemyślenia znalazłem tą odwagę, w głębi serca by jednak podjąć to wyzwanie i dla ratowania życia, poszedłem na pobór krwi. Gdy nadszedł dzień akcji wsiadłem w auto i pojechałem do szpitala się zarejestrować. Przyjęto mnie na badaniu bardzo z wielkim entuzjazmem i zadowoleniem, grupa osób rejestrujących i pielęgniarki były bardzo miłe. Mijały dni, miesiące ja czekałem na jakąś informacje z fundacji czy mam szanse zostać dawcą. Po jakimś czasie straciłem nadzieję, ale pewnego dnia dzwonił do mnie nieznany telefon i nie wiedziałem, kto i nie odbierałem. Po pewnym czasie dostałem maila czy to, że chce zostać dawcą jest dalej aktualne, bo nie ma kontaktu ze mną. Na początu myślałem, że to sen, ale zadzwoniłem i dowiedziałem się że mogę zostać dawca co bardzo niezmiernie mnie ucieszyło. Od tamtego dnia zaczęły się częste telefony z fundacją i konsultacje. Aż pewnego dnia zadzwoniła do mnie pani Magdalena Wilk i poinformowała mnie że mogę zostać dawcą.   

Badanie wstępne było dnia w połowie kwietnia w Dreźnie w klinice Cellex GmbH gdzie personel był bardzo miły i uprzejmy. Badanie odbyło się w bardzo miłej atmosferze i było bardzo wesoło. W tym samym dniu zostałem bardzo dobrze przeszkolony do podawania sobie zastrzyków typu GRANOCYT. Gdy nadszedł dzień pierwszego zastrzyku okropnie się bałem ale nie było to takie na jakie wyglądało, więc postanowiłem że będę sam sobie robił zastrzyki co sprawiło mi największa frajdę. Biorąc te zastrzyki nakręcałem się coraz bardziej i wiedziałem, że zbliża się ten dzień kiedy będę mógł uratować komuś życie. I wreszcie nadszedł dzień pobrania na początku bardzo się tego bałem, ale w pewnym momencie pomyślałem sobie, że przecież ja nic nie stracę a wręcz przeciwnie uratuje komuś życie i że biorca będzie mógł być z rodziną i to bardzo szczęśliwy co mnie najbardziej motywowało. W czasie pobrania personel i osoby tam obecne były bardzo pomocne i bardzo wyrozumiałe. Kilka godzin po pobraniu dowiedziałem się, że oddałem moje komórki macierzyste 57 letniemu mężczyźnie z Niemiec z czego jestem bardzo zadowolony i chciałbym, żeby życie temu człowiekowi się ułożyło bardzo dobrze i życzę mu dużo zdrowia.

 

GORĄCE PODZIEKOWNIA DLA CAŁEJ FUNDACJI DKMS, KLINIKI CELLEX GMBH Z DREZNA, TŁUMACZY PANA MACIEJA LUCHOWSKIEGO I JEGO TATY ZA WSPARCIE I DLA WSZYSTKICH ZNAJOMYCH KTÓRZY MNIE WSPIERALI

 

POZDRAWIAM

Marek Donder


PS. WALCZMY RAZEM I WSPIERAJMY SIĘ RAZEM