DKMS Logo

Beitrag drucken

Monika Markiewicz
Monika Markiewicz

Historia Dawcy - Monika Markiewicz

 

Z całego serca zachęcam wszystkich do przyłączenia się do akcji DKMS i zostania potencjalnymi dawcami. Ja właśnie oddałam komórki macierzyste i czuję się tak szczęśliwa i spełniona, jak nigdy. Choć jest już po wszystkim cały czas to bardzo przeżywam i tym żyję. Opowiadam wkoło ludziom i proszę, by poszli w moje ślady.

Jestem mamą 3,5-letniej Wiktorii i dając jej życie czułam się tak wyjątkowo, jak teraz, ratując je komuś. To piękne przeżycie, nie do opisania i życzę, by każdy człowiek tego doświadczył. Naprawdę warto.

9 lat temu straciłam najbliższą mi w życiu osobę, moją mamę i wiem jak to jest, gdy choroba wygrywa. Znam uczucie bezsilności, bezradności. Nie ma nic gorszego. To był rak krtani, nic nie dało się zrobić, choć do końca wszyscy mieliśmy nadzieję. Dlatego myślę, że w takich sytuacjach, każdy z nas mogąc dać komuś szansę na nowe życie, nie powinien zastanawiać się nawet przez chwilę. Życie jest zbyt krótkie... Jak mówi powiedzenie „Uczmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą...” I to jest święta prawda. Ja nie miałam chwili zawahania. Przez pół roku, odkąd się zarejestrowałam, dzień w dzień czekałam na telefon, że jestem komuś potrzebna. I w końcu nadszedł ten jeden z najpiękniejszych, wyczekiwanych dni w moim życiu.

Wielu z nas nie dostrzega takich bardzo ważnych rzeczy, goniąc za dobrobytem, myśląc, że to priorytet, a to nie prawda. Robiąc tak niewiele, można tak wiele. Często ludzie są egoistami, myśląc, że ten problem ich nie dotyka, ale któregoś dnia może się okazać, że ktoś z ich najbliższych potrzebuje pomocy...

I co wtedy? Dopiero się zastanawiamy, ale każdy dzień zwlekania to malejące szanse dla chorego. A dawca naprawdę nic na tym nie traci. Cała procedura pobierania to naprawdę żaden ból, to wręcz przeciwnie wielka satysfakcja, duma, radość, szczęście...A to przecież bezcenne! Co do fundacji i ludzi w niej pracujących to też brak mi słów, oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Pełen profesjonalizm, życzliwość, opieka, troska. Ludzie powołani do tego, ciepli, serdeczni, stwarzający rodzinną atmosferę. Dzięki nim czułam się wyjątkowo. Wielki szacunek i podziękowania za ich pracę, zaangażowanie i poświęcenie. Oby jak najwięcej takich ludzi. Na pewno żyło by nam się lepiej...

Na koniec pragnę pozdrowić mojego biorcę i życzyć mu szybkiego powrotu do zdrowia. Marzę o chwili, by się z nim spotkać i mieć pewność, że wszystko się udało.

Dziękuje również moim rodzicom, których mi tak strasznie brakuje, za to że wychowali mnie na tak dobrego człowieka. Myślę, że to, że mogłam być dawcą to ich duża zasługa.