Aleksandra Hochszulc

6 Grudzień 2013

Moja historia bycia dawcą szpiku kostnego nie różni się od innych. Zgłoszenie się w 2009 roku, a po 4 latach telefon, który dał mi szansę na pomoc komuś innemu.

Niesamowite emocje i wyczekiwanie czy się uda, czy wszystkie badania wyjdą dobrze.

Nie da się opisać wszystkich emocji, które od początku były ze mną. Ci wspaniali ludzie, którzy krok po kroku tłumaczyli wszystko, którzy podchodzili do nas z wielkim uśmiechem, za co bardzo dziękuję. Te 4 godziny oddawania komórek macierzystych upłynęły bardzo szybko i bezboleśnie, jedynie po - senność. Gdy tylko wróciłam do hotelu, mimo iż położyłam się, to wyczekiwałam na telefon z informacjami, w których dowiedziałam się, że mój genetyczny brat bliźniak jest trochę młodszym ode mnie chłopakiem z Polski.

Czekam z niecierpliwością, aż dostanę wiadomość, że już w 100% się udało. Trzymam kciuki i liczę na to, że w niedalekiej przyszłości uda nam się spotkać.

Mam nadzieję, że dzięki naszym historiom ludzie przestaną się bać i pomogą innym. Warto!