Historia Dawcy

Bartosz Krauze - historia dawcy komórek macierzystych

Mam na imię Bartek. Będąc w pracy na dyżurze odebrałem telefon czy podtrzymuję moją decyzję o byciu dawcą szpiku. Oczywiście potwierdziłem i wtedy zostałem poinformowany o dacie wstępnych badań.  Po oddaniu pierwszych próbek krwi czekałem na telefon czy wszystko jest zgodne i na ewentualne dalsze instrukcje. Wszystko się udało i zostałem poinformowany o dacie badań i samego oddania komórek macierzystych.

Zgłosiłem się na badania, które nie wykazały żadnych przeciwwskazań do pobrania. Zgłaszając się już tego konkretnego dnia na oddanie szpiku nie ukrywam, że byłem lekko podekscytowany. Pomimo kilku godzinnego siedzenia w fotelu wyszedłem ze szpitala bardzo zadowolony.

Jeżeli ktoś ma jakikolwiek obawy przed oddaniem cząstki siebie to z czystym sumieniem powiem, że nie ma się czego obawiać.

To niesamowite uczucie móc uratować komuś życie.