Historia Dawcy

Błażej Wójcik - historia dawcy komórek macierzystych

16 Luty 2020

O możliwości pomocy komuś dowiedziałem się  od swojej wychowawczyni w szkole, kiedy poinformowała nas, że osoba z jej rodziny potrzebuje pomocy. Niestety nie mogłem się jeszcze zarejestrować, ponieważ brakowało mi kilka miesięcy do 18 roku życia. Nic jednak nie stało na przeszkodzie, aby pomóc jako wolontariusz w akcji poszukiwania dawcy w mojej okolicy (było to w czerwcu).
 
Minęły wakacje, a z początkiem roku szkolnego dowiedziałem się, że moja najlepsze koleżanka została wytypowana jako potencjalny dawca dla chorego. Bardzo byłem z niej dumny w tamtym momencie. Nadszedł październik, moje urodziny i właśnie w ten dzień sprawiłem sobie prezent i zamówiłem pakiet. Kiedy przyszedł do mnie i pobierałem wymaz to wiedziałem, że na tym się nie skończy i będę mógł komuś pomóc. Rok później (02.10.2019, tydzień przed urodzinami), pomiędzy lekcjami dostałem wiadomość na telefon i widzę e-maila z DKMS, nie mogłem uwierzyć, moje serce nigdy tak szybko nie biło, byłem w ogromnym szoku (nie tylko ja, również moi bliscy znajomi, którzy wspierali mnie w tym czasie).
 
Czułem, że to jest to, mogę coś dla kogoś zrobić, uratować komuś życie. Wiedziałem, że tego samego dnia dostanę telefon z DKMS czy podejmuje wyzwanie, aby uratować swojego bliźniaka. Nadszedł ten czas, słyszę dzwonek telefonu, nogi mi się ugięły i nie byłem w stanie odebrać, czekam na 2 telefon, odebrałem.
 
Badania raz dwa wykonane, niestety dostałem wiadomość, że mój bliźniak jest w złym stanie i nie mogę mu teraz pomóc. Musiałem poczekać do stycznia. Początkiem roku słyszę dzwonek telefonu, widzę numer z Warszawy, wiedziałem kto to, ale jak to ja telefon odebrałem dopiero za 3 razem, stres wygrał. Dostałem datę na badania, pojechałem, zrobiłem. Czekałem na kolejny telefon czy wyszły pozytywnie i będę mógł oddać komórki, oczywiście kiedy dostałem telefon z wynikami nie odebrałem go za 1 razem, ponieważ byłem przestraszony, że coś jest ze mną nie tak i nie będę mógł uratować chorego. Na szczęście, wszystko było dobrze.
 
Odliczałem dni do pobrania. Nadszedł ten piękny dzień, a był to początek lutego 2020. Całe pobranie przebiegło pomyślnie. Teraz czekam, aż moja bliźniaczka genetyczna przyjmie moje komóreczki i będzie mogła normalnie żyć. To była moja najlepsza decyzja jaką podjąłem w życiu. Życiowe osiągniecie.
 
Ciesze się, że przez ten cały czas miałem wsparcie i pomoc mojej przyjaciółki, która oddała wcześniej swoje komórki macierzyste i mogła mi wszystko opowiedzieć o całym procesie.