Ewelina, Dawczyni szpiku, zorganizowała Dzień Dawcy w swojej firmie!

Wszyscy mamy realną szansę na to, aby uratować komuś życie!

Ewelina jest realnym Dawcą szpiku. Sześć lat temu podzieliła się cząstką siebie, dając pacjentce, zmagającej się z nowotworem krwi, szansę na powrót do pełni sił. Dziś nie tylko sama pomaga dalej w rejestrowaniu potencjalnych Dawców, ale też zachęca innych do tego, aby w życiu byli wrażliwi na potrzeby innych, a przede wszystkim odważnie wyciągali pomocną dłoń do tych, którzy tego najbardziej potrzebują. 

Co skłoniło Cię do rejestracji w bazie DKMS?

Decyzję o rejestracji podjęłam w dniu, w którym wróciłam z krwiodawstwa po oddaniu krwi. Stwierdziłam, że skoro mogę oddawać krew, to również kiedyś mogłabym oddać szpik. Ponadto moja mama była zarejestrowana w bazie Fundacji DKMS już od dłuższego czasu, dlatego postanowiłam zamówić pakiet do domu. Można uznać, że główną osobą, która mnie w pewien sposób zainspirowała była moja mama. Już od dawna wiem, jak wielki sens ma pomaganie, empatia i otwartość na potrzeby drugiego, szczególnie tego potrzebującego wsparcia, człowieka. Wrażliwości uczyłam się od dziecka. Dziś w dorosłym życiu, kiedy mam więcej możliwości, pomagam bez wahania tam, gdzie moja pomoc jest potrzebna. Staram się również zachęcać do pomagania innych.

Jakie to uczucie, kiedy dowiadujesz się że od Twojej decyzji zależy życie innej osoby? Co czułaś, kiedy dowiedziałaś się, że możesz zostać dawcą?

Telefon z informacją o tym, że gdzieś na świecie jest osoba, dla której jestem “genetycznym bliźniakiem” dostałam już po dwóch miesiącach od rejestracji. Zupełnie nie spodziewałam się tego, że to nastąpi tak szybko. Na początku nie dowierzałam w, że to się dzieje naprawdę, jako że osoba której miałam pomóc była mi nieznana. Dopiero z czasem do mnie dotarło, co się dzieje. Że mam szansę uratować komuś życie. Z niecierpliwością oczekiwałam kolejnych informacji od Fundacji DKMS. Później wszystko potoczyło się już bardzo szybko - badania potwierdzające zgodność genotypu, chwilowy pobyt w klinice i szereg kolejnych badań i w końcu ten najważniejszy dzień pobrania. 

Czy to że zostałaś realnym dawcą wpłynęło na Twoje życie?

Można powiedzieć, że tak. Podczas oddawania szpiku poczułam, że mam wpływ na to, aby pomóc drugiemu człowiekowi. Wiedziałam już, że nie będę mogła na tym poprzestać. Skoro mam możliwość będę pomagać dalej. Dlatego też podjęłam się tego, aby promować działania Fundacji DKMS na studiach, w pracy, wśród moich znajomych i przyjaciół. Dzięki temu podczas zorganizowanych przeze mnie akcji rejestracji potencjalnych Dawców wiele osób z najbliższego mi otoczenia zarejestrowało się w bazie Fundacji. Poza tym nieustannie poszerzam swoją wiedzę na temat nowotworów krwi i sposobów na ich pokonanie, co również daje mi dużą satysfakcję.

Wiemy, że dalej wspierasz działania Fundacji DKMS? Możesz opisać co robisz i wytłumaczyć dlaczego. Czy jest to dla Ciebie ważne?

Jak już wspomniałam, mocno zaangażowałam się w promocję działań Fundacji DKMS. Zaczęłam jeszcze na studiach - byłam wówczas liderem w projekcie HELPERS’ GENERATION. Dostałam możliwość wzięcia udziału w warsztatach, organizowanych przez Fundację DKMS, podczas których liderzy projektu dowiadują się, czym tak naprawdę są nowotwory krwi, dlaczego tak trudno znaleźć zgodnego genetycznie Dawcę. Wówczas też zorganizowałam na swojej uczelni akcję rejestracji potencjalnych Dawców. 

Teraz kontynuuję swoje działania w pracy. Ważna jest dla mnie walka ze stereotypami oraz brakiem wiedzy. Zorganizowałam kilka wydarzeń rejestracji potencjalnych dawców komórek macierzystych, podczas których opowiadając o swoich doświadczeniach związanych oddaniem komórek macierzystych, starałam się przekonać, że poświęcone 15 minut na rejestrację może kiedyś wpłynąć na całe życie innej osoby. 

Przed nami kolejny Dzień Dawcy Szpiku w mojej pracy. Mój pracodawca nie tylko zgadza się na jego organizację już po raz kolejny, ale sam także finansowo wspiera rejestrację i przebadanie potencjalnych Dawców. 

Uważam, że każdy z nas ma w swoim środowisku - w szkole, w pracy, na uczelni - szansę na to, aby realnie zmieniać świat, ratować życie, pomagać potrzebującym. Nasze pokolenie, które dostaje od życia niemal wszystko, co sobie wymarzy, powinno być szczególnie wrażliwe na los potrzebujących, zwłaszcza tych, którzy walczą o życie. Dlatego zachęcam każdego, do tego, aby dzielić się z innymi tym co ma.