HISTORIA ANI

Witajcie! Nazywam się Anna i moja piękna przygoda z Fundacją DKMS rozpoczęła się z początkiem 2013 roku.

Wolontariuszką zostałam nie przez przypadek. Jeszcze parę lat temu nie słyszałam ani o fundacji ani o takiej formie ratowania ludzkiego życia. Do czasu aż choroba, jaką jest ostra białaczka szpikowa nie zaatakowała układu krwionośnego najbliższej mi osoby w życiu, ta informacja przekazana przez lekarza pierwszego kontaktu była jak wyrok. Hasło DKMS usłyszałam na korytarzach Instytutu Hematologii i Transfuzjologii w Warszawie. Codziennie w tym miejscu stykałam się osobami chorymi na białaczkę, z ich smutkami, z ich bólem, z ich potężnym cierpieniem, z cichą modlitwą, aż wreszcie ze strugami wylewanych łez w walce o życie. Były to osoby w każdym wieku, najciężej było mi patrzeć na ludzi owiniętych w chusty, którzy mieli po niespełna dwadzieścia lat i nie zaczęli jeszcze żyć pełnią życia, a dla niektórych ta pełnia nigdy nie nastała. Za każdym razem zadawałam sobie pytanie, a gdybym to ja była na ich miejscu?

Nadszedł dzień, w którym przyjechałam w odwiedziny do pustego łóżka, to był znak, że białaczka wygrała tą walkę o życie, zabierając mi na zawsze kogoś najważniejszego, kogoś kto cieszył się z moich pierwszych słów, pierwszych kroków, kogoś kto zaplatał mi warkocze do szkoły, kogoś kto nauczył mnie niezmierzonej mądrości życiowej i jak odróżniać dobro od zła. Wówczas wysłałam pierwsze zgłoszenie do wolontariatu DKMS, ponieważ byłam na tyle blisko zetknięta z tą chorobą, że nie mogłam tak po prostu tego zostawić i zapomnieć.

Po pierwszej akcji z fundacją i innymi Wolontariuszami wiedziałam, że to jest właśnie to! Coś co wypełniało moją pustkę i smutek jaki pozostał po stracie ważnej osoby. Ale główna zaleta bycia w szeregach wolontariuszy fundacji to niesamowite poczucie doskonalenia samego siebie, ja to nazywam uszlachetnianiem swojej osobowości i właśnie to mnie inspiruje i to wynoszę po każdej akcji rejestracyjnej - to jest wspaniałe uczucie, kiedy pomoc drugiemu człowiekowi w walce o jego najwyższą wartość jaką jest życie, można połączyć ze spełnieniem siebie. Dlatego zachęcam Cię do zostania super bohaterem samego siebie i do walki o życie, które jest przecież tylko jedno, a Ty możesz sprawić, że ktoś będzie się nim cieszył jeszcze przez długi czas. Do zobaczenia!

Przyłącz się do walki z nowotworami krwi!

Twoje wsparcie ma znaczenie.