Mateusz Szumała

10 Styczeń 2014

Moja przygoda z dawstwem szpiku jest zapewne podobna do wielu innych. U mnie zaczęła się od akcji ”Dzień Dawcy Szpiku dla Natalii” w 2010 roku. Tym większe było moje zdziwienie, kiedy rok później, odbierając połączenie od nieznanego numeru, usłyszałam w telefonie pytanie, jakie zadała mi Pani Magdalena Wilk: ”Czy nadal podtrzymuje Pan gotowość zostania dawcą komórek macierzystych?”. Moja odpowiedź była krótka: ”Tak”. Podczas dalszej rozmowy dowiedziałem się wszystkich szczegółów pobrania i już tydzień później w najbliższej przychodni oddałem próbki krwi do typizacji potwierdzającej.

Po kolejnym okresie oczekiwania przyszła upragniona decyzja, że mogę zostać dawcą szpiku, bardzo się z tego powodu ucieszyłem. Wyznaczyliśmy wspólnie z Fundacją termin na szczegółowe badanie, które było przeprowadzana przez lekarzy w Warszawie. Po tych szczegółowych badaniach okazało się, że nie ma żadnych medycznych przeciwwskazań do oddania szpiku, który zostanie pobrany z talerza kości biodrowej. Zabieg jest bezbolesny, ponieważ jest pod całkowitą narkozą.

Parę godzin po pobraniu szpiku, a pamiętam dokładnie była to około 13:15, pani Magdalena poinformowała mnie, że moje komórki dają szansę na nowe życie kilkuletniemu dziecku z Polski. Radość wielka, chwile niezapomniane do końca życia. Modlę się za niego i życzę dużo zdrowia, szczęścia, które go do tej pory nie opuściło.

Podczas badań przygotowujących do oddania komórek macierzystych na 100% dowiadujesz się najważniejszej dla Ciebie informacji - jesteś zdrowy!

Milion w totolotka, czy zdobycie Mount Everest jest kroplą w morzu; do przekazania cząstki siebie dla uratowania życia drugiego człowieka. Właśnie twój „genetyczny bliźniak” czeka na CIEBIE, abyś i TY zgłosił się do fundacji rejestrując się, jako przyszły dawca szpiku kostnego, ponieważ nikt inny na świecie nie może mu pomóc.

Rejestracja – bezpłatna, uratowanie życia – bezcenne!

Przy tej okazji pragnę podziękować całej Fundacji DKMS Polska oraz zespołowi medycznemu w Warszawskim Samodzielnym Publicznym Centralnym Szpitalu Klinicznym. W szczególności dziękuję miłej i sympatycznej pani Magdalenie Wilk, która towarzyszyła mi od początku mojej przygody z dawstwem i wykazała się „anielską” cierpliwością wobec mnie. Nie byłoby tego wszystko gdyby… i tu pragnę podziękować z całego serca Małgorzacie i Romanowi Zaborowskim, którzy od początku mojej decyzji wspierali mnie, często mimo własnych obowiązków odkładali własne sprawy, aby mi pomóc. Jest jeszcze ktoś, komu dziękuję za ogromne serce i wsparcie duchowe - „Żyje, bo ty żyjesz”; Boże dziękuję Ci za ludzi o dobrym sercu.

Na wasze trudy i radości, a w szczególności Tobie mój „bracie bliźniaku” niech wszystkim Wam Pan Bóg Błogosławi!