Mirosław Dębiec

10 Styczeń 2014

Był marzec 2012, grałem w klubie piłkarskim ZKS Stilon Gorzów Wlkp. Na koszulkach meczowych graliśmy z logo - czerwonym puzzlem DKMS-u. W sumie to za wiele o tej organizacji nie wiedziałem. Jednego wieczoru zadzwonił prezes klubu, że w Gorzowie na hali sportowej będą zapisy i pobranie próbki krwi dla chorych na białaczkę zorganizowane przez partnera klubu - fundację DKMS. Była prasa, zrobili kilka zdjęć, a za jakiś czas do domu przyszła karta dawcy, ale tak na poważnie nie myślałem, że jestem gdzieś dla kogoś bliźniakiem genetycznym.

Aż...po około roku od rejestracji otrzymałem maila z informacją, że mogę zostać dawcą szpiku. Potem wszystko przebiegło błyskawicznie: telefon od koordynatora, powtórne badanie próbki krwi, by sprawdzić zgodność z biorcą oraz wyjazd na badania wstępne do Drezna. Gdzie? Dlaczego Drezno? Kto będzie biorcą? Kilka pytań przychodziło do głowy. W Dreźnie miałem się spotkać z tłumaczem Panem Maciejem, a na drugi dzień miały być badania. Pomyślałem, że jakiś sztywniak w garniturze będzie czekać na dworcu. Tłumaczem okazał się Maciek...(szybko przeszliśmy na "ty"), robił super atmosferę, do tego Pan Tadeusz (tata Maćka,także tłumacz) sypiący kawałami jak z rękawa, sprawiali, że z Drezna przywiozłem same miłe wspomnienia oraz...mały prezent - paczkę zastrzyków z czynnikiem wzrostu do wykonania 4 dni przed pobraniem.

Po 3 tygodniach miała nastąpić wielka chwila. Jadąc wiedziałem,że wybrana dla mnie metoda to pobranie komórek macierzystych z krwi obwodowej. W podróż wybrałem się z narzeczoną, która dodawała mi otuchy. Samo pobranie trwało ok. 5 godzin, ale niestety nie uzbierano odpowiedniej ilości komórek. Konieczna była wizyta na drugi dzień w klinice. Wszystko poszło sprawnie i przed południem było już po wszystkim.

Potem wyczekiwanie na telefon z informacja o biorcy: "Komórki poleciały do Stanów Zjednoczonych. Pomógł pan w uratowaniu komuś ojca, męża lub brata"... Uczucie, które mi wtedy towarzyszyło ciężko opisać, to trzeba po prostu przeżyć. Mam nadzieję, że na coś się przydałem. Trzymam za Ciebie kciuki. Wracaj szybko do zdrowia. BRACIE.