Żaneta Chatys

10 Styczeń 2014

Kim jest mój bliźniak genetyczny? Czy to dziecko czy może dorosła już osoba? Kobieta czy mężczyzna? Co robi w życiu? Gdzie mieszka? Jaki ma kolor oczu, uśmiech? Dzisiaj na część z tych pytań znam już odpowiedź, bo wiem, że moim bliźniakiem genetycznym jest młody Chłopak. Polak. To dla niego oddałam komórki macierzyste. Wierzę, że udało mu się wygrać z chorobą.

Siedząc w tym momencie przed komputerem próbuję dobrać odpowiednie słowa, żeby opisać to, co czułam, kiedy zadzwonił do mnie po raz pierwszy Pan Andrzej Zaczek. Kiedy czekałam na wyniki typizacji potwierdzającej. Kiedy Pani Magda Wilk zadzwoniła z informacją, że mogę być dawcą i wreszcie, co czułam, kiedy w Centrum Onkologii w Gliwicach siedziałam na fotelu i patrzyłam na worek, w którym zbierały się komórki macierzyste i wiem, że nie ma takich słów, żeby to wszystko opisać.

Bo nigdy wcześniej się tak nie czułam i prawdopodobnie już nigdy nie będę się tak czuła jak wtedy. Miałam świadomość, że właśnie w tym plastikowym woreczku znajduje się najpiękniejszy prezent, jaki komukolwiek kiedykolwiek byłam w stanie wręczyć. Prezent, który dawał szansę i nadzieję na życie.

Nie tylko temu Chłopakowi, ale także Jego Rodzicom, Przyjaciołom, znajomym. Prezent, który NIC mnie nie kosztował, a miał tak ogromną wartość. Bo czy kilka ukłuć w brzuch w czasie przyjmowania preparatu stymulującego rozrost komórek macierzystych, niewielką gorączkę i ból kości, który minął po jednej tabletce Paracetamolu można nazwać wysoką ceną? Nie! Kiedy dowiedziałam się, że udało się zebrać 3,5 raza więcej komórek niż było potrzebne, po policzkach popłynęły mi łzy wzruszenia. To był jeden z piękniejszych momentów w moim życiu. Od tej chwili nie mogłam zrobić już nic więcej niż modlić się i trzymać kciuki za mojego Brata Bliźniaka.

Uważam, że miałam ogromne szczęście, że spośród tylu potencjalnych dawców właśnie ja miałam szansę oddać swój szpik. Jestem dumna, że mogłam komuś pomóc. Czasami wieczorami myślę o moim Bliźniaku genetycznym i mam przeczucie, że wszystko się udało. Jestem pewna, że gdybym z nas dwojga to ja potrzebowała pomocy, to On też nie wahałby się nawet sekundy i oddałby mi swój szpik.

Chciałabym bardzo podziękować Lekarzom i Pielęgniarkom z Kliniki z Gliwic, szczególnie Panu Doktorowi Jackowi Najdzie za profesjonalną opiekę przed i w czasie pobrania, a także Pani Magdzie Wilk za organizację. Bez nich nic by się nie udało.

Każdą osobę zachęcam do zarejestrowania się jako potencjalny dawca szpiku w bazie komórek macierzystych. Nic na tym nie tracimy, a można komuś pomóc dostając gratis ogromną satysfakcję. Bo zabieg pobrania nic nie boli, nic nie kosztuje, a może tak wiele zmienić. Bo „kto ratuje jedno życie - ratuje cały świat”. I każdy z nas ma szansę ten świat uratować. Ja już uratowałam, teraz Twoja kolej!