Artur Grzenia

24 Listopad 2015

Przyszedłem na pierwszy rok studiów teologiczno-filozoficznych do seminarium w Pelplinie, gdy dowiedziałem się w sposób szczególny o możliwości bycia dawcą szpiku. W przyległym do seminarium męskim liceum katolickim zachorował jeden z jego uczniów, śp. Marco Żurawski. Najbliżsi, chcąc wyjść naprzeciw chorobie Marco, zorganizowali dla Niego „Dzień dawcy” w Starogardzie Gdańskim, który odbył się 13 października 2013r. Oczywiście, gdy tylko otrzymaliśmy wiadomość, że możemy pomóc w walce z chorobą naszemu koledze oraz innym, którzy również chorują na nowotwór krwi, zebraliśmy się wspólnie wraz z księżmi i pojechaliśmy dołączyć się do akcji.

Tego dnia zgłosiła się do bazy DKMS’u ogromna ilość ludzi – 1036 osób. Już wtedy, sam fakt włączenia się w grono potencjalnych dawców komórek macierzystych, wywarł na mnie mnóstwo pozytywnych emocji i refleksji.

Po niespełna dwóch latach, niespodziewanie zadzwonił telefon. TEN telefon, o którym tak często wspominają dawcy w swoich świadectwach.

8 lipca uczestniczyłem jako opiekun kolonii w Obozie Misyjnym, który co roku organizujemy dla dzieci z kół misyjnych z naszej diecezji. Ze względu na problem z zasięgiem w miejscowości, gdzie obóz się odbywał, nie odebrałem telefonu od pani Katarzyny Gołębiewskiej. Dopiero po kilku godzinach, gdy gdzieś przypadkowo złapałem zasięg, sprawdziłem komórkę. Najpierw rzuciły mi się w oczy cyfry „22”. Jako że mieszkam na Pomorzu, budzi zdziwienie telefon z Warszawy – przynajmniej w moim odczuciu. Potem zauważyłem również sms’a od tego samego numeru oraz nowego maila w skrzynce: „Fundacja DKMS. PROŚBA O PILNY KONTAKT Z FUNDACJĄ.” Tego, co w tej chwili mi towarzyszyło, nie da się opisać. Każdy musi sam to przeżyć na sobie. Jednak jedno jest pewne, emocje z tej chwili są i tak kroplą w morzu, gdy ma się je porównać do momentu samego zabiegu (już nie wspominając o momencie, gdy budzisz się z narkozy tuż po!). Gdy się ocknąłem, wybrałem numer i zadzwoniłem potwierdzić swoją gotowość.

Miła rozmowa z panią Katarzyną – podczas której zostałem zapoznany z wszystkimi procedurami, pierwsze badanie (pobór krwi) i oczekiwanie na wyniki, ze świadomością, że ten etap może potrwać do trzech miesięcy…

Jakże wielkie było moje zdziwienie, gdy tydzień po poborze krwi, pielgrzymując już na Jasną Górę, otrzymałem wiadomość o 100% zgodności genetycznej i możliwości przejścia na ostatni etap badań w dniu 6 sierpnia. Bez dłuższego namysłu oderwałem się na trzy dni od pielgrzymki i ruszyłem na Warszawę, gdzie też dowiedziałem się o prawdopodobnym terminie zabiegu.

Dzisiaj mijają już dwa miesiące od pobrania komórek macierzystych z kości talerza biodrowego. W tym miejscu chętnie obalę wszystkie istniejące mity krążące wokół tego sposobu pobierania szpiku. Jestem cały i zdrowy, a nawet czuję się lepiej! Teraz czekam z niecierpliwością na informację o zdrowiu mojej Biorczyni, a jest nią 66-letnia kobieta z USA. Jak to jeden z moich braci z seminarium zauważył: „No, no... teraz to już masz pewność co do istnienia Twojej „trzeciej” babci.”

Bardzo dziękuję wszystkim, którzy wspierali i wspierają modlitwą moją Biorczynię oraz mnie. To niezwykłe jak bardzo zaangażowanie modlitewne potrafi sprawić dobra! Pozdrawiam cały skład bazy DKMS oraz kliniki przy ulicy Banacha 1a w Warszawie. Szczególnie panią dr Kamilę, pana dr Michała oraz panią Małgorzatę, którzy towarzyszyli mi przez cały czas pobytu w szpitalu. Pozdrowienia również ślę do poznanych tam dawczyń, Marty i Eweliny, które równolegle ze mną przygotowywały się do zabiegu. Życzę każdemu otrzymania tak wielkiego daru, jakim jest zostanie dawcą dla potrzebującej osoby, a potrzebujących niestety jest coraz więcej. Zachęcam z całego serca do dołączenia i wkroczenia w grono dawców jeszcze dzisiaj, bo może akurat Twój bliźniak potrzebuje Twojej pomocy.

Kończąc, przekazuje wyrazy współczucia dla rodziców Marco, który choć dzielnie walczył z chorobą, zmarł w te wakacje, 22 lipca. Również w tym miejscu składam na ich ręce podziękowanie, bo to za jego pośrednictwem, mogłem pomóc równie chorej jak on osobie. Niech odpoczywa w pokoju wiecznym.