Dagmara Gdala

26 Lipiec 2016

8 czerwca wydarzyła się jedna z najważniejszych rzeczy w moim życiu. Oddałam kawałek swojego szpiku kostnego kilku letniej dziewczynce, tym samym podarowałam jej szansę na drugie życie.

Wielu z Was jest nieświadomych tego, jak wygląda proces oddania szpiku kostnego i boi się zapisać do bazy dawców tylko dlatego, że kojarzy się to jako bardzo nieprzyjemna i bolesna sprawa. Jako że sama przeszłam wszystko od początku do końca, postaram się Wam jak najprecyzyjniej zobrazować cały proces oczami dawcy!

Jak oddać szpik kostny? Krok pierwszy!
Rejestrujemy się na stronie Fundacji DKMS w zakładce Zostań dawcą. Kolejno otrzymujemy kopertę z patyczkiem, pobieramy wymaz z wewnętrznej części policzka i odsyłamy go pocztą do Fundacji. W ten sposób dołączymy do bazy potencjalnych dawców szpiku.

Jak oddać szpik kostny? Krok drugi!
Czekamy na telefon z Fundacji. Czasem zdarza się tak, że zadzwonią po roku, albo jak w moim przypadku – po 5 latach. Czasem nie dzwonią wcale... Niektóre osoby zapisane w bazie mówią, że żałują, że ich telefon nie dzwoni. Myślę, że powinniśmy się cieszyć, że nas bliźniak genetyczny jest zdrowy i niczego nie żałować.

Kiedy telefon zadzwoni usłyszymy pytanie – Czy podtrzymuje Pani chęć bycia dawcą szpiku? Nasza odpowiedź może być w tym wypadku tylko jedna – tak! Jedna odpowiedź sprawi, że rozpoczniemy szereg procedur, które obejmą zarówno nas, jak i naszego bliźniaka.

W pierwszej kolejności zostaniemy poproszeni o oddanie krwi, w celu sprawdzenia czy jesteśmy zdrowi i potwierdzenia, czy na pewno możemy zostać dawcą. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, od oddania szpiku dzielą nas w tym momencie już tylko 2-3 miesiące.

Jak oddać szpik kostny? Krok trzeci!
Około 3 tygodnie przed pobraniem czekają nas badania. Odbędą się one w tym samym szpitalu, w którym będzie pobierany szpik. Fundacja zawsze stara się znaleźć szpital położony najbliżej naszego miejsca zamieszkania, w którym danym momencie można dokonać przeszczepu, tak żebyśmy nie musieli poświęcać zbyt wiele czasu na podróż.

Na same badania musimy poświęcić jeden dzień. W przypadku gdy mieszkamy w innym mieście, należy przyjechać dzień wcześniej, żeby rano stawić się w gmachu szpitala. Fundacja DKMS rezerwuje nam hotel, w którym się zatrzymamy. W razie potrzeby przy zachowaniu paragonów i faktur możemy prosić o zwrot kosztów związanych z dojazdem i wyżywieniem.

Badania trwają kilkanaście godzin, robimy je na czczo i po nich bezpośrednio możemy wracać do domu. Na wyniki czekamy około tygodnia. Przyznam, że nikt jeszcze nigdy nie sprawdził mnie pod tak wieloma względami i dokładnie przebadał moją krew. Takie rzeczy to naprawdę rzadkość, więc bardzo się cieszę że mnie prześwietlili i dzięki czemu wiem, że jestem okazem zdrowia… no może nie licząc mojego kolana.

Jak oddać szpik kostny? Krok czwarty!
W momencie gdy otrzymamy wiadomość, że możemy zostać dawcą, spełniamy wszystkie wymagania, zostanie rozpoczęty proces przygotowywania pacjenta do przeszczepu. Waszym zadaniem w tym etapie jest… uważanie na siebie. Będziemy odpowiedzialni za naszego pacjenta, który zostanie poddany bardzo intensywnej chemii.

Jak oddać szpik kostny? Krok piąty!
Czas na najważniejszy etap naszej podróży z DKMS – pobranie! Tradycyjnie musimy się stawić w klinice dzień, bądź dwa wcześniej. W zależności od tego, w jaki sposób będziemy oddawać komórki macierzyste. W tej podróży może Wam towarzyszyć bliska osoba, której Fundacja również rezerwuje pokój w hotelu.

W noc przed pójściem do szpitala radzę odpocząć, cieszyć się komfortem i tym, co już niedługo się wydarzy. Rano przed wyjazdem czeka nas śniadanie, a Wy poczujecie, że zbliża się coś niesamowitego!

Wizyta w klinice
Pierwszy dzień naszej wizyty w szpitalu to przygotowanie, które polega na rozmowie z lekarzami jak to wszystko wygląda i co jutro będzie się działo. Nic bolesnego. W między czasie możecie spacerować i odpoczywać.

Drugi dzień to najbardziej oczekiwany przez nas moment – pobranie szpiku kostnego! W moim przypadku był on pobierany z talerza kości biodrowej i całość odbyła się pod pełną narkozą, więc nic nie czułam i obudziłam się po wszystkim (druga metoda to pobranie komórek macierzystych z krwi). Wrażenia? Byłam niesamowicie szczęśliwa, że udało się pobrać mój szpik i może on dać komuś szansę na drugie życie! Pozytywna atmosfera utrzymywała się wśród całego personelu. Każdy gratulował podjęcia decyzji i życzył powodzenia mojemu pacjentowi! Na tym ja zakończyłam moje zadanie i wszystko zostawiamy organizmowi mojej bliźniaczki!

Pamiętam, że po samym przebudzeniu byłam bardzo głodna i koleżanka przywiozła mi pyszne pierogi, poza tym odpoczywałam w łóżku, czytałam książkę i słuchałam muzyki. Lekarze mówili, że miejsce pobrania może mnie delikatnie boleć przez kilka dni i polecali wziąć środki przeciwbólowe w razie konieczności. Nie wzięłam żadnego, nic mnie na tyle nie bolało, żebym musiała wspomagać się tabletkami. Jedyny minus całości, to „po” lekkie osłabienie naszego organizmu, który i tak regeneruje się bardzo szybko.

Jak oddać szpik kostny? Krok szósty!
Na drugi dzień po pobraniu przyjdzie do nas Pani doktor z wypisem, ewentualnym L4 (które w tym przypadku jest 100% płatne), a także medalem i legitymacją dawcy szpiku. Ja byłam 17. dawcą w tym roku. Obecnie medal i legitymacja dumie prezentują się na półce w moim domu i wszystkim opowiadam moją historię i zachęcam do przyłączenia się do bazy.

Moja rola w tej historii już się zakończyła. Teraz nie pozostaje nic innego jak czekanie na wieści, czy mój szpik się przyjął. Przez najbliższe dwa lata, jeśli wszystko pójdzie dobrze (a musi!), będziemy kontaktować się z naszym bliźniakiem listownie, po tym czasie nastąpi nasze spotkanie, na które czekam z niecierpliwością!

Jak widzicie oddanie szpiku to nic strasznego! Nie tak diabeł straszny jak go malują. Szczerze powiedziawszy spędzając czas we Wrocławiu przy okazji odpoczęłam i się zrelaksowałam. A trzy dni na oddziale hematologii uświadomiło mnie jak wiele osób czeka na tego swojego wymarzonego dawcę, jak wiele osób cierpi i potrzebuje naszej pomocy.

Dlatego jeśli jeszcze nie ma Was w bazie potencjalnych dawców szpiku, koniecznie do niej dołączcie! Nie ma nic wspanialszego niż podarowanie komuś szansy na życie. Gdybym miała jeszcze raz kiedyś komuś oddać szpik kostny powiedziałabym tak, tak, tak! Bez żadnego namysłu. Życie to fantastyczny dar, którym jak tylko możemy, powinniśmy się dzielić!