Kamila Koczan - Zdun

9 Luty 2017

Moja droga z DKMS rozpoczęła się ponad 3 lata temu. Co mnie skłoniło do rejestracji? Chyba fakt, że byłam już honorowym krwiodawcą i postanowiłam podnieść poprzeczkę wyżej. Otrzymałam i odesłałam zestaw do rejestracji. Po jakimś czasie przyszła karta potencjalnego dawcy, którą bardzo się chwaliłam. Od tej pory była cisza.

Do września zeszłego roku, kiedy to dostałam sms-a z Fundacji z prośbą o pilny kontakt. Stało się, znaleźli mojego BLIŹNIAKA GENETYCZNEGO! Nie mogłam w to uwierzyć na samym początku, a że akurat miałam dużo na głowie, przeprowadzka, wizyta z córką u lekarza i parę innych spraw, więc moja rozmowa z koordynatorem odbyła się parę dni później.

Pan z Fundacji wytłumaczył mi jak wygląda pobranie komórek krwiotwórczych, przedstawił metody pobrania i powiedział, jakie kroki mam wykonać, żeby zostać zakwalifikowaną jako dawca. Po serii badań w mojej miejscowości nadszedł czas wyjazdu na badania wstępne. Kawał drogi, podróż pociągiem, gdzie połowę drogi stałam i co było najgorsze, rozstanie z moją ponad roczną córeczką! Ale czego się nie robi, by uratować komuś życie!

Po badaniach wręcz biegłam na pociąg, by jak najszybciej dotrzeć do domu i razem z córeczką oczekiwałam na telefon z wynikami badań wstępnych. W końcu się doczekałam, zadzwonił telefon z informacją, że nie ma żadnych przeciwwskazań do pobrania oraz z potwierdzeniem dokładnej daty zabiegu. Pozostało mi tylko czekać.

Na parę dni przed zabiegiem przyjmowałam zastrzyki w brzuch, których, nie mogę ukryć, bardzo się bałam. Moje obawy nie potwierdziły się, zastrzyki nie były bolesne, a i ich skutki mało odczuwalne w moim przypadku.

Nadszedł dzień pobrania, emocje sięgały zenitu! Bardzo miła pani doktor oraz wszystkie inne osoby opiekujące się mną i pan, który obok również oddawał komórki krwiotwórcze, sprawili, że czas (5 godzin) szybko zleciał.

Po wszystkim czułam się dumna sama z siebie, że dałam radę! Do tej pory nie dotarł do mnie fakt, co tak na prawdę się stało. Możliwe, że dojdzie to do mnie dopiero jak otrzymam informację o stanie zdrowia biorcy.

Moim biorcą okazała się kobieta w podeszłym wieku. Bardzo się cieszę, że mogłam tej pani pomóc, ponieważ jest w podobnym wieku, co moje dwie babcie i nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy to któraś z nich byłaby chora... Życzę tej osobie szybkiego powrotu do zdrowia.