Dominika Malinowska - historia dawcy komórek macierzystych

12 Październik 2018

 

Moja historia z fundacją DKMS miała miejsce, jak dobrze pamiętam 4 lata temu, kiedy podczas akcji dla chorego chłopaka, moja gmina Łukta zorganizowała akcję i możliwość zapisania się do bazy dawców. Po trzech latach dostałam telefon gdzie dowiedziałam się, że znalazł się bliźniak genetyczny, ale tylko doszło do pobrania krwi do badania, bo niestety po pewnym czasie okazało się, że oddanie szpiku nie będzie możliwe, gdyż stan pacjenta się stanowczo pogorszył. Poczułam smutek, ale trzeba było żyć dalej. 

Dokładnie 25 czerwca dostałam ważną wiadomość, że zostałam  wytypowana jako zgodna z konkretnym pacjentem chorym na białaczkę. Badania krwi wyszły dobrze, i w sierpniu wybrałam się do Warszawy na badania wstępne, i wyniki wyszły pozytywnie. Wzruszającą wiadomością, było że nie ma przeciwwskazań do bycia dawcą. I nadszedł ważny dzień 11 września, ten dzień zapamiętam do końca życia, był to dzień w którym zostałam dawcą komórek macierzystych. Moja największa wygrana, bo podarowałam cząstkę siebie, komuś potrzebującemu. Pobranie odbyło się z krwi obwodowej. To nic nie boli :) miła atmosfera, miłe Panie kochające swoją pracę, co było widać gołym okiem. I kolejna chwila wzruszenia i radości, którą mogłam doświadczyć to otrzymanie odznaki i legitymacji dawcy przeszczepu. Dzień najpiękniejszy !!!

Moja największa wygrana!!!

Jedna z piękniejszych chwil w moim życiu, chwil wzruszenia i radości, w którym podarowałam cząstkę siebie. Pozostaje trzymać kciuki za bliźniaka genetycznego.