Historia Dawcy

Kamila Sęga - historia dawczyni komórek macierzystych

15 Kwiecień 2020

Był sobie taki piękny dzień, w którym dowiedziałam się, że zostałam "wytypowana jako zgodna z konkretnym pacjentem chorym na białaczkę". Było trochę stresu, obaw, ale przede wszystkim radość, że mogę komuś pomóc.
 
W trakcie zabiegu, po milionie pytań do Pań pielęgniarek, dlaczego rurki z mojej ręki są zielone, a te drugie czerwone, itd. dowiedziałam się jak magicznie te komórki lecą do tego woreczka, a później do chorej osoby. W moim przypadku samolotem. Dowiedziałam się też, że mogę na to wszystko patrzeć i nie zemdleć. Pomogłam dorosłej kobiecie ze Stanów. Zjednoczonych. Teraz czekam 9 miesięcy na informację o jej stanie zdrowia i trzymam kciuki, a Was zachęcam do rejestracji.
 
P. S. Jako mdlejąca przy zwykłym pobieraniu krwi mówię Wam, że...to naprawdę nic nie boli