Historia Dawcy

Katarzyna Górna-Zawadzka - historia dawcy komórek macierzystych

11 Luty 2019

Bardzo się cieszę, że to czytasz bo oznacza to, że temat Pomagania innym nie jest Tobie obcy. Jeśli jeszcze się nie zarejestrowałeś do bazy DKMS to mam nadzieję, że nie będziesz dłużej zwlekał bo może właśnie teraz Twój bliźniak genetyczny potrzebuje Ciebie, aby móc żyć.
Mam na imię Kasia i jestem mamą dwójki brzdąców. Do bazy dawców DKMS zgłosiłam się kilka dobrych lat temu, niedługo po tym jak zmarł mój brat.  Lata mijały a telefon milczał.
W sierpniu 2018 roku telefon zadzwonił i stało się, machina ruszyła. Zostałam zaproszona na badania ogólne, a później szczegółowe już w klinice, gdzie miałam oddać  swoje komórki macierzyste. Wszystko odbywało się w przemiłej atmosferze, osoby współpracujące z DKMS to naprawdę cudowni ludzie, zawsze pomocni i dostępni praktycznie 24h/dobę. Dziękuję im za to, że są.
To co najbardziej mnie poruszyło to,  zadawane za każdym razem pytanie „Czy się nie rozmyśliłam, czy nie zmieniłam zdania?”. Jak można się rozmyślić z uratowania komuś życia, to najcenniejsza rzecz jaką możesz zrobić i to bez większych poświęceń ze swojej strony. 
Po drugim badaniu zadzwonił telefon i usłyszałam, że wyniki zgodności są idealne, ale stan biorcy znacznie się pogorszył i nie wiadomo czy w ogóle dojdzie do przeszczepu.  Na szczęście po dwóch tygodniach znów zadzwonił telefon, tym razem z informacją, że stan mojego bliźniaka genetycznego pozwala już na dokonanie przeszczepu. To była najwspanialsza informacja, gdy ją usłyszałam popłakałam się mimo, że tak naprawdę nawet nie znam tej osoby. Więź jaka nas połączyła jest trudna do opisania.
Tuż po oddaniu dowiedziałam się, że moją bliźniaczką genetyczną jest młoda dziewczyna z Estonii. Kilka dni temu otrzymałam cudowną wiadomość, że przeszczepienie się udało i komórki się przyjęły. 

Jeden mały gest sprzed kilku lat spowodował, że ktoś otrzymał szansę na zdrowie i życie. Zgłaszajcie się bo w każdym z Was jest cząstka mogąca uratować komuś życie.