Historia Dawcy

Łukasz Radziejewski - historia dawcy szpiku

6 Grudzień 2019

Moja przygoda z DKMS zaczęła się w 2013 roku. Przy okazji zakupów w centrum handlowym, w którym odbywała się akcja DKMS razem z żoną zdecydowaliśmy się zarejestrować do bazy jako potencjalni dawcy szpiku.
Szczerze, to myśleliśmy o tym już od dłuższego czasu, a tu nadarzyła się taka okazja, więc skorzystaliśmy z niej od razu. Często rozmawialiśmy, że cudownie byłoby, gdyby udałoby się komuś dzięki temu pomóc. W tym roku do mojej żony zadzwonił telefon, okazało się, że Fundacja poszukuje właśnie MNIE. Emocje jakie towarzyszyły podczas rozmowy telefonicznej z przedstawicielem Fundacji DKMS są nie do opisania. Szok, niedowierzanie, a zarazem szczęście mieszały się we mnie jednocześnie, że jestem kogoś GENETYCZNYM BLIŹNIAKIEM.
 
W listopadzie oddałem szpik kostny z talerza kości biodrowej. Mimo, iż panicznie bałem się igieł, pokonałem ten lęk- uczucie, że mogę komuś pomóc pomogło mi go przezwyciężyć. Wiele mitów krąży o tej metodzie pobierania szpiku, według mnie to można raczej nazwać dyskomfortem niż przewlekłym bólem. Następnego dnia po zabiegu byłem już w domu i bawiłem się z moim synkiem. Moim biorcą okazał się młody chłopak. Uczucie jakie towarzyszy mi do dziś jest cudowne, że dana była mi szansa komuś uratować życie.

Zachęcam wszystkich, żeby zarejestrowali się do bazy potencjalnych dawców szpiku!

To nic nie kosztuje, nie boli, a być może dzięki właśnie Tobie ktoś może otrzymać nowe życie.