Michał Gościniak - historia dawcy komórek macierzystych

12 Październik 2018

Telefon którego miałem nie odbierać okazał się najpiękniejszą historią jaka mnie spotkała. W sierpniu otrzymałem telefon z fundacji  DKMS, że mój „bliźniak genetyczny” jest w potrzebie i czy zgodzę się mu pomóc. Odpowiedź była oczywista bo ludzkie życie jest najwyższą z wartości.

Pod koniec sierpnia pojechałem na badania wstępne do kliniki w Warszawie tam zrobiono mi dokładne badania, aby stwierdzić czy mój stan zdrowia pozwala mi być dawcą. Na szczęście badania przebyłem bez żadnych komplikacji, otrzymałem czynnik który pobudza szpik do produkcji komórek które zostaną pobrane z krwi obwodowej i wróciłem do domu. Kilka dni przed pobraniem szpiku rozpocząłem przejmowanie zastrzyków w brzuch- zastrzyk z cieniutką igłą bardzo dobrze i bezboleśnie wchodzi w skórę.

Dzień pobrania był bardzo emocjonujący dla mnie, ponieważ zacząłem się wczuwać w sytuacje tej drugiej osoby, tej która czeka gdzieś tam daleko ode mnie. Po przybyciu do kliniki przemiła Pani pielęgniarka założyła mi wkłucia  i rozpoczął się proces pobierania szpiku! Przy filmie czas miną mi bardzo szybko, lecz musiałem wrócić na następny dzień aby dozbierać jeszcze trochę szpiku ponieważ jak się później okazało mój szpik powędrował aż do USA. Po drugim dniu oddawania szpiku otrzymałem wypis ze szpitala wraz z morfologią która przyda się podczas wizyt kontrolnych organizowanych przez fundacje. Mam nadzieję że mój „bliźniak genetyczny” wyzdrowieje i z czasem będę miał możliwość porozmawiania z nim.

Dziękuję bardzo za miłą opiekę w klinice, ale również personelowi DKMS, który przeprowadził mnie przez całą procedurę i zawsze chętnie oraz wyczerpująco udzielał informacji.

Zachęcam wszystkich, aby rejestrowali się i pomagali jeśli mają taką możliwość. To naprawdę żaden wysiłek wobec tego jak wiele można zdziałać.

Ty też możesz pomóc!