Monika Zioła

25 Październik 2013

W maju 2010 roku zarejestrowałam się jako potencjalny dawca komórek macierzystych. .

Sama do końca nie wiem, dlaczego to zrobiłam, ale wiem na pewno, że tego nie żałuję.


A tu nagle w marcu 2013 roku, otrzymałam e-mail z informacją, że prawdopodobnie mam bliźniaka genetycznego, który pilnie potrzebuje moich komórek. Bez wahania odpisałam, umówiłam się na badanie typizacji potwierdzającej, badania w Klinice w Gliwicach i już po kilku tygodniach stawiłam się w tej samej Klinice na samym już pobraniu. Cała procedura organizacji badań, samego też pobrania komórek była zorganizowana i prowadzona przez Fundację DKMS bardzo sprawnie. Wszystko było mi objaśnione ze szczegółami.
Na badaniach w Klinice w Gliwicach otrzymałam zastrzyki - czynnik wzrostu, które musiałam przyjmować do momentu pobrania. W momencie kiedy okazało się, że jest to bezbolesne zdecydowałam, że sama będę je sobie robiła w domu. Samo pobranie komórek nie było aż takie straszne jak mi się wydawało i trwało ok.4 godzin, które spędziłam w wygodnym fotelu i oczywiście w miłym towarzystwie personelu medycznego. Towarzyszył mi również mój mąż, któremu dziękuję.

Po pobraniu dostałam informację o moim bliźniaku genetycznym. Okazało się, że mam brata bliźniaka (genetycznego). Rzekłabym nawet, że braciszka, gdyż biorcą okazał się 3-letni chłopiec ze Szwajcarii. Życzę mu szybkiego powrotu do zdrowia, trzymam kciuki za niego i czekam z niecierpliwością do momentu, aż będę mogła wysłać zapytanie o Jego stan zdrowia.

Na koniec chciałabym bardzo serdecznie podziękować koordynatorom Fundacji DKMS za wszelkie odpowiedzi na moje pytania, za informację i za wzorową organizację. Dziękuję również personelowi medycznemu Centrum Onkologii im. Marii Skłodowskiej- Curie w Gliwicach za miłe przyjęcie i opiekę. I oczywiście dziękuję mojej Rodzince, że była ze mną i trzyma kciuki za mnie i za mojego genetycznego brata bliźniaka. Zachęcam również do rejestracji, to nic nie kosztuje, a może uratować komuś życie.