Historia Dawcy

Paulina Grędzińska - historia Dawczyni komórek macierzystych

6 Grudzień 2019

Moja przygoda z DKMS zaczęła się jak u większości osób, które oddały szpik już swoim bliźniakom genetycznym, teraz już wiem co im w tym czasie towarzyszyło. Wielka radość, a jeszcze większa motywacja by uratować to, co jest najważniejsze-ludzkie życie. Jest to nie do opisania gdy tak niewiele trzeba by uratować drugiego człowieka...czujemy się wtedy jak bohaterowie, którzy muszą spełnić misję -misję, która ma na celu coś większego niż parę ukłuć igłą podczas badań, które w porównaniu do tego co możemy ofiarować dla drugiego człowieka jest niczym skomplikowanym.
 
Jeżeli jesteś już zarejestrowany, a telefon milczy to wtedy możesz spać spokojnie, bo twój bliźniak jest zdrowy, ale może się to zmienić, wtedy będziesz w gotowości...jeżeli chciałbyś się zarejestrować, to pamiętaj! Nic nie stracisz, a zyskasz. Sama pamiętam swoja rejestrację, nic trudnego, a teraz jestem jedną z dawców! Zawsze starajmy się pomóc drugiemu człowiekowi, bo to najprostszy sposób by pokazać, że wbrew pozorom potrafimy pomóc drugiej osobie. 

W skrócie -bądź dobry do szpiku kości, a pomaganie miej we krwi.