Monika Piłka

24 Luty 2017

Zarejestrowałam się w bazie DKMS 10 kwietnia 2016 r. podczas Dnia Dawcy. Decyzję o tym, by się zgłosić jako potencjalny dawca, podjęłam już kilka lat temu, ale nie udało mi się dotrzeć na wcześniejsze akcje.

Kiedy otrzymałam telefon od Fundacji, nie spodziewałam się go – myślę, że wszystkich dawców on zaskakuje. Nie wahałam się jednak, gdyż decyzja o moim zgłoszeniu się do bazy była bardzo świadoma. Wynikała z chęci pomocy, a nie była podyktowana zrywem, bo wszyscy się rejestrują.

Uczucia? Z jednej strony wspaniale czuć, że można pomóc. Z drugiej pojawiła się troska o mojego genetycznego bliźniaka – w jakim jest stanie? Czy przeżyje do przeszczepu?

Pierwsze pobranie krwi do badań potwierdzających zgodność genetyczną odbyło się w mojej przychodni. Niespełna miesiąc później otrzymałam informację o zakwalifikowaniu jako potencjalny dawca i rezerwacji mojej osoby w bazie na 2 miesiące. Był to czas potrzebny na przygotowanie biorcy. Przeprowadzono mi serię badań (z krwi - morfologia, biochemia, metabolizm żelaza, immunohematologia, serologia zakaźna, krzepliwość, badanie moczu, EKG, RTG klatki piersiowej, USG jamy brzusznej) oraz wywiad z lekarzem i pielęgniarką. Badania te były ważne z punktu widzenia mojego aktualnego stanu zdrowia i wykrycia potencjalnego zagrożenia dla biorcy (np. mogłabym być nosicielem jakiegoś wirusa). Cztery dni przed pobraniem przyjmowałam zastrzyki z czynnikiem wzrostu.

Krwiotwórcze komórki macierzyste pobrano metodą aferezy, czyli separacji. Za pomocą wenflonu z żyły prawej ręki przez 5 godzin pobierano krew, która przechodziła proces wirowania i separacji komórek macierzystych w specjalnym urządzeniu, a następnie wracała do żyły w lewej ręce. Cały proces przeprowadzono dwukrotnie. Dziś mogę powiedzieć, że dałam komuś nadzieję. Komuś – kobiecie niewiele ode mnie starszej. Nadzieję, bo nie wiemy, czy przeszczep się przyjmie. Mam nadzieję, że za 3 miesiące odbiorę telefon z informacją, że wszystko się powiodło i biorczyni zdrowieje. Wtedy będę mogła mówić, że uratowałam komuś życie. Nie czuję się bohaterką. Ja dałam tylko nadzieję.