Historia Dawcy

Adriana Misztal - Dawczyni komórek macierzystych

Moje zdziwienie było ogromne i poczułam jeszcze większą dumę, że moje komórki macierzyste polecą tak daleko... do mojego "bliźniaka genetycznego". To jest niesamowite!

Ostatnia aktualizacja: 22.10.2021

W lutym w 2020 roku dowiedziałam się, że moja roczna córeczka ma nowotwór. Ta wiadomość spadła na nas jak grom z jasnego nieba, a życie zmieniło się o 180 stopni. Oddział onkologii dziecięcej stał się naszym drugim domem, trwało to przez prawie 8 miesięcy. Muszę stwierdzić, że jest to chyba najsmutniejsze miejsce na świecie. Widzi się tam rzeczy, których już nie da się zapomnieć. Obiecałam sobie, że jak tylko z Julką opuścimy szpital to zarejestruję się w bazie Fundacji DKMS i tak zrobiłam.

W maju 2021 roku zadzwonił telefon z Fundacji DKMS, byłam bardzo zaskoczona i wzruszona, że akurat ja mogę podarować komuś szansę na nowe życie. Wykonałam szereg badań i czekałam na ten najważniejszy telefon, na wiadomość o zakwalifikowaniu do przeszczepu. Na początku sierpnia dowiedziałam się, że jest wyznaczona data oddania komórek. Po kilku tygodniach odwiedziłam Warszawę, odbyły się badania wstępne - wszystkie wyniki były prawidłowe. Otrzymałam więc zestaw zastrzyków z czynnikiem wzrostu, do podania na kilka dni przed oddaniem komórek. Muszę przyznać, że niestety byłam tą osobą, która bardzo źle zniosła przyjmowanie czynnika. Odczuwałam prawie wszystkie możliwe skutki uboczne, ale na prawdę da się to przeżyć. Chęć uratowania komuś życia jest tak silna, że człowiek odczuwa przypływ dodatkowych mocy i sił.

W moim przypadku oddanie komórek macierzystych odbyło się z krwi obwodowej. Całe pobranie zajęło 6 godzin ale naprawdę czas upłynął bardzo szybko. Lekarze i cała opieka medyczna stanęła na wysokości zadania. Czułam się bezpieczna i spokojna o swój stan zdrowia. Po całej procedurze otrzymałam odznakę Dawcy Przeszczepu oraz legitymację. Duma rozpierała moje serce i tym bardziej nie mogłam się doczekać informacji o Biorcy. Po paru godzinach dowiedziałam się, że jest to młody mężczyzna ze Stanów Zjednoczonych.

Moje zdziwienie było ogromne i poczułam jeszcze większą dumę, że moje komórki macierzyste polecą tak daleko... do mojego "bliźniaka genetycznego". To jest niesamowite!

Jeśli będzie taka możliwość, zrobię to ponownie! <3

Dlatego kochani proszę, rejestrujcie się, to na prawdę dużo nie kosztuje, a można zrobić komuś prezent, którego nie da się kupić za żadne pieniądze.

Ty też możesz uratować komuś życie!



Historie Dawców
Ta strona została zaktualizowana. Prosimy odśwież ją.