Historia Dawcy

Henryka Gręźlik - Dawczyni komórek macierzystych

To nie boli, a komuś naprawdę może pomóc.

Ostatnia aktualizacja: 05.07.2021

W tym roku, w lipcu mija 5 lat jak jestem po oddaniu komórek macierzystych.

Mam na imię Henia, moja historia z Fundacją DKMS zaczęła się w marcu 2015 roku, wtedy to właśnie zarejestrowałam się jako potencjalny Dawca. W maju 2016 odebrałam telefon, że jest ktoś, kto potrzebuje mojej pomocy, to był totalny szok, niedowierzanie, płacz. Oczywiście decyzję mogłam podjąć tylko jedną: pomogę, bo mogę. Wtedy wszystko się zaczęło, badania, weryfikacja pełnej zgodności, przyjmowanie leków na przyrost komórek macierzystych.

W końcu dzień pobrania. Z mojej strony lekki stres, a jednocześnie radość, że będę mogła komuś pomóc, uczucie niesamowite, ciężkie do opisania. Podczas pobrania pełna opieka lekarska, wszystko w porządku. Po oddaniu komórek, czas niepokoju i oczekiwania na wynik.

Niestety w styczniu fatalna wiadomość, że biorcy nie udało się uratować. I znowu płacz, żal, uczucie bezsilności, a z drugiej strony świadomość, że się nie poddam, że dalej będę w bazie danych, że jeszcze kiedyś na pewno pomogę. Mam ogromną potrzebę pomocy innym, dlatego też biorę udział w spotkaniach w szkołach średnich jako dawca rzeczywisty, by przedstawić swoją historię, aby młodzi ludzie nie bali się rejestrować.

To naprawdę nic strasznego, jestem na to żywym dowodem. Dlatego też zachęcam wszystkich, aby się rejestrowali, to naprawdę niesamowite uczucie móc pomagać. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszystkich da się uratować, ale będąc w bazie danych dajemy biorcy większe szanse na wyzdrowienie. Dlatego też proszę, jeśli jeszcze się nie zarejestrowałeś, zrób to teraz. To nie boli, a komuś naprawdę może pomóc.

Ty też możesz uratować komuś życie!

Ta strona zostaa zaktualizowana. Prosimy odwie j.