Historia Dawcy

Jakub Żelazny - Dawca komórek macierzystych

Mówią, że dobro wraca - ja dostałem szansę, żeby zwrócić trochę dobra, które mnie w życiu spotkało.

Ostatnia aktualizacja: 24.08.2022

Mam na imię Kuba i pochodzę z północno-wschodniej części Polski i dostałem szansę. Zostałem zapytany przez Fundację DKMS czy chciałbym opisać swoją historię. No tak, przeżycie było takie, że nie mógłbym się nim nie podzielić.

W Fundacji DKMS zarejestrowałem się parę lat temu i oczywiście podczas rejestracji pojawiło się wiele myśli - że będę pomagał itp. Wszak byłem świadomy, że im dłużej telefon nie dzwoni tym lepiej, bo mój bliźniak jest zdrowy. Z czasem w ogóle zapomniałem, że jestem zarejestrowany jako potencjalny Dawca. Proza życia codziennego popędziła świat do przodu i zupełnie nie myślałem o całej sprawie aż do maja 2022 roku.

Telefon z warszawskim prefiksem, piątek po południu, wracam do domu - myślę znowu oferta fotowoltaiki - serio. Po chwili sms - Dawco możesz komuś pomóc … - wszystko stop. Oddzwaniam - emocje MAX. Pan Damian wszystko objaśnia, mówi co i jak. Wracam do domu, a w głowie burza. W poniedziałek zdzwaniamy się z Panem Dominikiem zgodnie z ustaleniami dostaję pełen komplet informacji. Odpowiedź była "tak" od momentu rejestracji i nie było momentu zawahania, choć był moment refleksji: kto to jest, czy bardzo cierpi, czy wszystko się uda, czy nie jestem za stary, za młody, za gruby, za mało zdrowy? Tysiąc myśli, jedna myśl przewodnia - to nie ja tu jestem najważniejszy.

Pierwsze badania - zgodność potwierdzona. Badania szczegółowe już w klinice - wszystko ok. Dzień pobrania. Magia. W Klinice już na mnie czekali. Po pięciu godzinach woreczek z życiem był gotowy. Dostałem legitymację i wtedy zdałem sobie sprawę, że ktoś dostał życie. Do tej pory o tym nie myślałem. Szedłem machinalnie drogą medyczną: badania, badania + pobranie. A po wszystkim pomyślałem, że ktoś dostał szansę. Nie tylko mój bliźniak, ja też dostałem szansę. Dostałem szansę na zrobienie czegoś dobrego w życiu. Dostałem szansę na to, że moi synowie będą ze mnie dumni, dostałem szansę by pokazać rodzicom, że dobrze mnie wychowali.

Mówią, że dobro wraca - ja dostałem szansę, żeby zwrócić trochę dobra, które mnie w życiu spotkało. Nie dostałbym tej szansy, gdyby nie Fundacja DKMS. Ja to małe miki - szansy nie dostałaby moja bliźniaczka. Czekam na info o Twoim zdrowiu.

Dzięki DKMS za to co robicie - jesteście wielcy. Podziękowania dla Pana Dominika, Pani Oli i Pani Zuzi. Dużo słów, ale warto!

Ty też możesz uratować komuś życie!

Historie Dawców
Ta strona została zaktualizowana. Prosimy odśwież ją.