Historie Pacjentów

Julia i Agnieszka – „bliźniaczki genetyczne”

Kiedy dowiedziałam się, że znaleziono dla mnie „bliźniaczkę genetyczną”, wiedziałam, że będzie ona dla mnie bardzo bliska.

Ostatnia aktualizacja: 05.07.2021

Julia i Agnieszka – "bliźniaczki genetyczne"

Agnieszka

O tym, ile warte jest życie najczęściej przypominamy sobie, kiedy coś może nam je odebrać. Początek roku 2013 nie był dla mnie przychylny. Wtedy właśnie lekarze postawili mi diagnozę, która wywróciła mój świat do góry nogami. Z zawodu jestem pielęgniarką. W tym czasie pracowałam w prywatnej przychodni w Bochni i sama troszczyłam się o zdrowie pacjentów m.in pobierając im krew. W styczniu 2013 roku zauważyłam u siebie znaczny spadek odporności, dlatego wykonałam morfologię krwi. Wynik okazał się bardzo zły- niski poziom płytek krwi oraz podwyższone leukocyty. Z wynikiem trafiłam do bocheńskiego szpitala, a stamtąd do Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. W poradni hematologicznej wykonano powtórne badanie oraz punkcję szpiku. Samo badanie było bardzo nieprzyjemne, ale moment oczekiwania na diagnozę jeszcze gorszy. Niestety okazało się, że jest to ostra białaczka szpikowa. W tak młodym wieku, a miałam wtedy zaledwie 25 lat, człowiek myśli o rzeczach przyjemnych, swoich planach i marzeniach. Nagle w jednej chwili czas się zatrzymał. Usłyszałam wtedy, że konieczne będzie przeszczepienie szpiku. Lekarze przebadali moje dwie siostry, ale nie miałyśmy zgodności tkankowej. Jedyną nadzieją było przeszczepienie od dawcy niespokrewnionego. Miałam to szczęście, że dawca znalazł się bardzo szybko, w zaledwie dwa miesiące. Leczenie było bardzo agresywne, ale pocieszała mnie myśl, że gdzieś na świecie jest osoba, która odda cząstkę siebie, żebym mogła żyć. W dniu, kiedy dowiedziałam się, że znalazł się dawca rozpierała mnie niesamowita energia. O swojej dawczyni wiedziałam tylko tyle, że jest z Polski, w tym samym wieku, z którą jestem zgodna 10/10. Wiedziałam, że jedyne czego chce to wyzdrowieć, a potem spojrzeć jej w oczy i powiedzieć po prostu "dziękuję". W dziewiętnastej dobie po przeszczepieniu wróciłam do domu i zaczęłam swoje drugie życie- dzięki Julce.

Kiedy dowiedziałam się, że znaleziono dla mnie „bliźniaczkę genetyczną”, wiedziałam, że będzie ona dla mnie bardzo bliska. W dniu, w którym ją poznałam, tylko upewniłam się w przekonaniu, że Julka będzie w moim sercu na zawsze. Łączy nas nie tylko kod genetyczny, ale również dobroć i chęć pomagania, pokrewne wykształcenie medyczne oraz miłość do zwierząt. Julka wraz z mężem i malutką jeszcze Zosią jej córką, była gościem na moim ślubie. W zeszłym roku odwiedzili nas w Bochni. Spędziliśmy bardzo miły weekend. Ja z mężem również pojechałam do Łodzi. Zwiedziliśmy miasto, poznaliśmy rodzinę Julki, zostaliśmy bardzo miło przyjęci. Choć dzieli nas trochę kilometrów, to wiem, że zawsze będziemy się starać spotykać raz na jakiś czas. Oprócz tego rozmawiamy ze sobą dość często, jesteśmy w stałym kontakcie. Nie da się tego opisać słowami, ale czuję, że ta więź z obu stron jest bardzo silna. Julka jest jedynaczką i zyskała siostrę, a nawet trzy, ponieważ ja mam już dwie biologiczne siostry, ale Julka jest dla mnie tak samo ważna.

Julia

Mieszkam w Łodzi – z wykształcenia jestem biologiem. Do bazy Dawców szpiku Fundacji DKMS zarejestrowałam się poprzez stronę internetową, gdy byłam jeszcze na studiach. Przekonała mnie do tego koleżanka, która opowiedziała mi o idei dawstwa szpiku. Telefon z Fundacji DKMS odebrałam, gdy byłam w pracy. Pamiętam, że byłam w szoku, gdy dowiedziałam się, że mogę komuś pomóc. Nie miałam wątpliwości – byłam pewna swojej decyzji, którą podjęłam świadomie kilka lat wcześniej. Moi bliscy nie do końca wiedzieli, z czym wiąże się pobranie, mieli obawy i wątpliwości, ale szybko je rozwiałam, edukując ich. Pobranie odbyło się w szpitalu przy ul. Banacha w Warszawie. Oddałam krwiotwórcze komórki macierzyste z krwi obwodowej- donacja jak i cała jej procedura przebiegła w bardzo miłej atmosferze. Podczas oddawania krwiotwórczych komórek macierzystych cały czas myślałam o moim „bliźniaku genetycznym”, byłam ciekawa, kim jest. Podobnie jak Agnieszka, wiedziałam niewiele - tylko to, że Biorczyni jest Polką i moją rówieśniczką.

Z Agą łączy nas coś wyjątkowego, czego nie da się opisać w kilku zdaniach. Aga jest dla mnie bardzo ważna – zawsze mogę na nią liczyć. Zyskałam siostrę, której nigdy nie miałam. Cieszę się, że los nas tak połączył. To jest naprawdę niesamowite, że dwie nieznajome osoby, które poznały się, od razu poczuły, że łączy je ogromną więź. Kocham moją „siostrzyczkę” i bardzo cieszę się, że jest zdrowa dzięki mnie i może czerpać z życia pełnymi garściami. Moi znajomi oraz rodzina pokochali Agnieszkę i jej męża. Nasze spotkania są zawsze wesołe i dodają energii na 102! Każdego kolejnego spotkania wyczekujemy z niecierpliwością. Oby więcej takich historii, jak nasza tego życzymy każdemu.

Ty też możesz uratować komuś życie!

Ta strona zostaa zaktualizowana. Prosimy odwie j.