Marta Perdek - Dawczyni szpiku

Ostatnia aktualizacja: 04.03.2021

Mam na imię Marta, moja przygoda z DKMS zaczęła się w 2017r, kiedy zamówiłam pakiet rejestracyjny ze strony internetowej, zrobiłam to spontanicznie sama do końca nie wiedziałam z czym się to wiąże :), słyszałam o tym w Internecie i pomyślałam, że może mam „bliźniaka genetycznego” który potrzebuje pomocy.

Mam na imię Marta, moja przygoda z DKMS zaczęła się w 2017r, kiedy zamówiłam pakiet rejestracyjny ze strony internetowej, zrobiłam to spontanicznie sama do końca nie wiedziałam z czym się to wiąże :), słyszałam o tym w Internecie i pomyślałam, że może mam „bliźniaka genetycznego” który potrzebuje pomocy.

I tak po dwóch latach znalazł się mój „brat bliźniak” i pomimo tego, że nie wiedziałam nic o tej osobie zgodziłam się bez wahania, bardzo chciałam mu pomóc, dać szansę na „nowe życie”.

Badania krwi potwierdziły podobieństwo i od tego momentu czekałam na telefon z informacją, kiedy mam się stawić na badania przed pobraniem szpiku. Minęło kilka miesięcy i dostałam termin badań oraz wstępny termin pobrania szpiku. Oczywiście wszystkie badania wyszły pozytywnie, poinformowano mnie również, że będzie to pobranie szpiku z talerza kości biodrowej. Pani z DKMS i lekarz wyjaśnili mi na czym to polega i pomimo tego, że nigdy nie miałam operacji i narkozy to mnie nie wystraszyło i nie mogłam się już doczekać. Zabieg poszedł sprawnie, szpik został pobrany i wysłany do „mojego brata bliźniaka”. Po obudzeniu bałam się bólu, ale okazało się, że moje obawy były błędne, tzn. bolało, ale wcale nie tak bardzo jak myślałam. Po nocy spędzonej w szpitalu wróciłam do domu. Teraz czuję się już bardzo dobrze. Jestem z siebie dumna, że przyczyniłam się do uratowania czyjegoś życia.

Niektórzy mówią „bohater, uratowałaś komuś życie” ja jednak się tak nie czuję. Bohaterami są lekarze, pielęgniarki i fundacja DKMS to dzięki nim to wszystko jest możliwe.

Rejestrujcie się to nic nie kosztuje, nie obawiajcie się pobrania szpiku z talerza kości biodrowej, nie jest to takie straszne jak się wydaje, a blizny... dla mnie to pamiątka, która zostanie mam nadzieję już zawsze.

DZIĘKUJĘ!!! ŻYCZĘ POWODZENIA PRZYSZŁYM DAWCOM!!!

Mój bliźniaku życzę Ci powodzenia i trzymam za Ciebie kciuki bardzo mocno.


Ty też możesz uratować komuś życie!
Ta strona została zaktualizowana. Prosimy odśwież ją.