Historie Pacjentów

Marysia - ciche życzenia mają moc!

Wszystko zaczęło się w maju 2019 roku. Trafiliśmy do szpitala w Szczecinie z podejrzeniem małopłytkowości u naszej 3-letniej wtedy córki. Niestety stan Marysi nie poprawiał się, spadały płytki krwi i łapała różne infekcje. Lekarze postanowili zostawić nas w szpitalu i zrobić dokładniejsze badania.

Ostatnia aktualizacja: 14.12.2021

W maju 2019 po raz pierwszy usłyszeliśmy, że lekarze podejrzewają białaczkę. To był szok. Płacz, krzyk - przecież to nie może być prawda. Nasza mała Marysia nigdy nie chorowała, to było zdrowe radosne dziecko, takie „żywe srebro”. Na diagnozę czekaliśmy dwa tygodnie. To były najgorsze i najdłuższe dwa tygodnie w naszym życiu. Nadzieja, modlitwy, błaganie Boga o to, żeby to nie była ta straszna choroba.

Niestety wszystko pękło jak bańka mydlana, gdy usłyszeliśmy słowa lekarza:

Państwa córka ma białaczkę, ostrą białaczkę szpikową M7. Konieczny jest przeszczep szpiku. Bez niego nie ma szans, że Marysia wyzdrowieje.

Nasze życie się zawaliło. Zaczęła się walka o życie naszej małej córeczki. To były ciężkie miesiące - ocean wylanych łez, nieprzespane noce, strach i ból rozdzierający serce na widok cierpiącego dziecka. Szukaliśmy niespokrewnionego Dawcy dla Marysi. To była walka z czasem.

Nareszcie, w listopadzie pierwszy przełom - dowiedzieliśmy się, że znalazł się Dawca szpiku dla Marysi. To była cudowna informacja, która dała nam nadzieję. Jednak zaraz za nadzieją krył się strach przed przeszczepieniem. Bardzo baliśmy się o to, czy nasza córeczka da radę, czy wytrzyma tę ostatnią najsilniejszą mega chemię podawaną przed przeszczepieniem.

12 grudnia – to data, która zostanie w naszej pamięci na zawsze. To dzień ponownych narodzin naszej cudownej córeczki. Dwa tygodnie później były święta, które spędziliśmy w szpitalu z dala od najbliższej rodziny, ale nie to było najważniejsze. Wydarzył się bożonarodzeniowy cud. Marysia dostała nowe życie!

Jej siła zaskoczyła wszystkich. Jako drobniutka 3,5-latka chemię i przeszczepienie przeszła bez żadnych powikłań. W połowie stycznia mogliśmy wrócić do domu.

Nasze życie wraca do normy. Jeździmy na wizyty kontrolne do Wrocławia i Szczecina, a Marysia czuje się świetnie. Wróciła nasza malutka, wesoła i zawsze uśmiechnięta Marysia.

Wszystkie złe chwile związane z leczeniem zostały tylko w naszych wspomnieniach, a Marysia pamięta tylko dobre i wesołe momenty. W czasie choroby jej marzeniem było wyzdrowieć, wrócić do domu, bawić się z dziećmi na placu zabaw i spędzać czas z siostrą. Dziś jako 5 letnia dziewczynka Marysia ma marzenia podobne jak jej rówieśnicy: drewniany domek w ogrodzie, lalki, piękne stroje księżniczki, zestawy do makijażu. Marysia bardzo lubi śpiewać. Każdy jej występ jest dokładnie przygotowany: odpowiedni dobór stroju, makijaż, sprawdzenie mikrofonu, próby i występy przed najbliższymi. Wolne chwilę spędza na działce, gdzie dogląda swoje kwiaty i odpoczywa na huśtawce. Lubi jeździć na rowerze, hulajnodze i rolkach.

Nasze pierwsze poprzeszczepowe urodziny były wyjątkowe w gronie najbliższych z tortem i prezentami. Pierwsze poprzeszczepowe Święta Bożego Narodzenia też były bardzo szczególne, bo spędziliśmy je wszyscy razem w domu. I to był najwspanialszy prezent, jaki mogliśmy sobie wymarzyć.

Każdy z nas patrząc na puste miejsce przy stole był myślami z Dawcą Marysi, któremu zawdzięczamy to, że Marysia jest z nami. Nawet Marysia, mimo swojego wieku, wiedziała, że to miejsce przeznaczone jest dla osoby, dzięki której wyzdrowiała.

Teraz czekamy na kolejne święta – tak samo szczęśliwe jak poprzednie. Choroba Marysi nauczyła nas cieszyć się małymi rzeczami. Każdą wspólną chwilę doceniamy jeszcze bardziej.

- mama, Alicja Krawczyńska.

Ty też możesz uratować komuś życie!
Historie Dawców