Historia Dawcy

Michał Macnar - Dawca komórek macierzystych

Mój szpik trafił do dorosłej kobiety z Polski

Ostatnia aktualizacja: 01.04.2021

Wydaje mi się, że każdy czeka na dzień 18-stych urodzin. W końcu od tego dnia zyskujemy prawa i przywileje (ale również i obowiązki) osoby dorosłej. Wiedziałem, że jak tylko nadejdzie ta data, na pewno zarejestruje się jako potencjalny dawca w bazie Fundacji DKMS. O istnieniu fundacji wiedziałem dużo wcześniej. Zawsze intrygowała mnie przypinka w kształcie czerwonego puzzla, którą moja starsza siostra przypinała do marynarki. To właśnie ona zaszczepiła we mnie chęć pomocy. Po trzech latach (w 2021 r.) od otrzymania karty potencjalnego Dawcy przyszedł SMS oraz mail, że ktoś czeka na moją pomoc. Od razu skontaktowałem się z fundacją. W trakcie rozmów z koordynatorami zostałem poinformowany o poszczególnych etapach (badaniu potwierdzającym zgodność, badaniami wstępnymi oraz samym pobraniu). Otrzymałem odpowiedzi na wszystkie moje pytania.

Pobyt w ośrodku pobrania oraz sam zabieg pobrania wspominam miło. Otoczono mnie opieką, zapewniono komfort. Nawet wkłucie igieł nie było wyczuwalne. Dyskomfort odczuwałem tylko na 2 dni przed pobraniem, gdyż byłem w trakcie przyjmowania leku, który mobilizował moje komórki macierzyste i zwiększał ich ilość w krwi. Na szczęście wystarczył paracetamol by go ten ból zwalczyć.

Jednak o wszystkich niedogodnościach, bólach i zmęczeniu zapomniałem, gdy po procedurze pobrania zadzwoniła Pani Koordynator i przekazała mi informację, że mój szpik trafi do dorosłej kobiety z Polski. Wyobraziłem sobie, że gdzieś w naszym kraju czeka czyjaś córka, może matka, może żona i to właśnie niewielka cząstka mnie może pozwolić jej na zwalczenie choroby. Nie ma lepszego uczucia, niż to, które towarzyszy świadomości, że mój skromny gest może mieć takie wielkie znaczenie.

W tym momencie nie pozostaje mi nic innego jak czekać na aktualizacje o stanie zdrowia mojej bliźniaczki i trzymać kciuki o wyzdrowienie. Będę też szerzyć idee dawstwa wśród swoich przyjaciół i znajomych. Bo kto wie, może i na nich ktoś gdzieś czeka? Zachęcam i ciebie drogi czytelniku. Zamów pakiet rejestracyjny na stronie fundacji DKMS, wypełnij formularz i odeślij. W momencie, gdy komuś pomożesz – satysfakcja gwarantowana .


Ty też możesz uratować komuś życie!