Monika Piłka - Dawczyni komórek macierzystych

Ostatnia aktualizacja: 16.04.2021

Zarejestrowałam się w bazie DKMS 10 kwietnia 2016 r. podczas Dnia Dawcy. Decyzję o tym, by się zgłosić jako potencjalny dawca, podjęłam już kilka lat temu, ale nie udało mi się dotrzeć na wcześniejsze akcje.

Kiedy otrzymałam telefon od Fundacji, nie spodziewałam się go – myślę, że wszystkich dawców on zaskakuje. Nie wahałam się jednak, gdyż decyzja o moim zgłoszeniu się do bazy była bardzo świadoma. Wynikała z chęci pomocy, a nie była podyktowana zrywem, bo wszyscy się rejestrują.

Uczucia? Z jednej strony wspaniale czuć, że można pomóc. Z drugiej pojawiła się troska o mojego genetycznego bliźniaka – w jakim jest stanie? Czy przeżyje do przeszczepu?

Pierwsze pobranie krwi do badań potwierdzających zgodność genetyczną odbyło się w mojej przychodni. Niespełna miesiąc później otrzymałam informację o zakwalifikowaniu jako potencjalny dawca i rezerwacji mojej osoby w bazie na 2 miesiące. Był to czas potrzebny na przygotowanie biorcy. Przeprowadzono mi serię badań (z krwi - morfologia, biochemia, metabolizm żelaza, immunohematologia, serologia zakaźna, krzepliwość, badanie moczu, EKG, RTG klatki piersiowej, USG jamy brzusznej) oraz wywiad z lekarzem i pielęgniarką. Badania te były ważne z punktu widzenia mojego aktualnego stanu zdrowia i wykrycia potencjalnego zagrożenia dla biorcy (np. mogłabym być nosicielem jakiegoś wirusa). Cztery dni przed pobraniem przyjmowałam zastrzyki z czynnikiem wzrostu.

Krwiotwórcze komórki macierzyste pobrano metodą aferezy, czyli separacji. Za pomocą wenflonu z żyły prawej ręki przez 5 godzin pobierano krew, która przechodziła proces wirowania i separacji komórek macierzystych w specjalnym urządzeniu, a następnie wracała do żyły w lewej ręce. Cały proces przeprowadzono dwukrotnie. Dziś mogę powiedzieć, że dałam komuś nadzieję. Komuś – kobiecie niewiele ode mnie starszej. Nadzieję, bo nie wiemy, czy przeszczep się przyjmie. Mam nadzieję, że za 3 miesiące odbiorę telefon z informacją, że wszystko się powiodło i biorczyni zdrowieje. Wtedy będę mogła mówić, że uratowałam komuś życie. Nie czuję się bohaterką. Ja dałam tylko nadzieję.

Ty też możesz uratować komuś życie!
Ta strona została zaktualizowana. Prosimy odśwież ją.