Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Rozlicz on-line przez Twój e-pit

Przejdź do usługi Twój e-pit na portalu Ministerstwa Finansów. Aby przekazać 1,5% Fundacji DKMS wyszukaj na liście OPP Fundację DKMS lub skopiuj numer KRS: 0000 318 602

Historia Dawcy

Patrycja Kurowska - Dawczyni komórek macierzystych

Do bazy dawców zapisałam się od razu po 18. urodzinach. W portfelu nosiłam kartę potencjalnego dawcy szpiku, ale w sumie nigdy nie pomyślałam, że może do mnie zadzwonią.

Gdy w te wakacje odebrałam telefon i usłyszałam DKMS, to pierwszą moją myślą: „do jakiego sklepu ja się znów zapisałam?”.

Ale gdy Pani powiedziała: „Pani Patrycjo, Pani bliźniak potrzebuje Pani pomocy, czy dalej jest Pani chętna, aby być dawcą szpiku?” - bez wahania odpowiedziałam, że tak.

I tak zaczęła się cała procedura, najpierw badania wstępne. Wszystko wyszło ok, bardzo mi wtedy ulżyło, bo już w głowie miałam taką myśl: „ktoś Cię potrzebuję, aby tylko wyniki wyszły ok”.

Po badaniach wstępnych przez kilka miesięcy brak informacji, czy będzie pobranie czy nie. Już nawet pomyślałam, że może jest bardziej zgodny dawca, albo że może inne formy leczenia dały radę.

Aż tu nagle w pracy dzwoni telefon, nie mogłam odebrać. Otrzymałam SMS: „Prosimy o pilny kontakt DKMS”, serce zaczęło mi bić jak szalone, ja już czułam, że to telefon z informacją o kolejnym etapie.

Później już bardzo szybko wszystko się potoczyło. Szczegółowe badania, oczekiwanie na wyniki.

I kolejny telefon, wszystkie badania wyszły dobrze. I znów pytanie, czy jestem dalej chętna aby zostać dawcą. Moja odpowiedź mogła być tylko jedna: oczywiście, że tak.

Pobranie komórek macierzystych nie bolało. Panie pielęgniarki cały czas sprawdzały, czy wszystko jest ok. Podawały wapno, gdy zgłaszałam mrowienie nóg i rąk. To normalne przy donacji.

Samo pobranie trwało około 5 godzin, nie było żadnych komplikacji. Po zabiegu byłam osłabiona przez kilka dni, ale myśl, że mogłam komuś pomóc, że może dzięki moim komórkom macierzystym ten młody człowiek żyje, rekompensuje wszystko.

Gdyby zadzwonił do mnie telefon jeszcze raz, też bym się zgodziła. Jestem dumna z siebie.

Zachęcam wszystkich, zapisujcie się do bazy dawców.

Kilka dni zastrzyków, a potem kilka dni osłabienia to nic w porównaniu z tym, że można komuś uratować życie.


Historie Dawców