Aktualności

Pomaganie uskrzydla- historia Marty, wolontariuszki Fundacji DKMS

W lipcu 2018 roku oddałam komórki macierzyste. Czy to zmieniło moje życie? Zdecydowanie. Pozwoliło mi się zatrzymać i pomyśleć, a także podjąć decyzję o najważniejszej i najlepszej zmianie w moim życiu. Postanowiłam wejść w misję Fundacji DKMS całą sobą. Dosłownie i w przenośni.

Ostatnia aktualizacja: 01.12.2021

Fakt, że zostałam Dawcą, zmienił moje życie o 180 stopni. Pobyt w klinice podczas badań, kontakt z chorymi dziećmi i dorosłymi zmienia myślenie, postrzeganie świata i problemów. Znalazłam nowy cel w życiu. Swoimi doświadczeniami chciałabym dzielić się z innymi. Mimo iż wolontariat nie do końca jest łatwą sprawą i czasem bywa pod górkę, to szczerze zachęcam, bo czynienie dobra daje ogromną satysfakcję.

Pierwszym krokiem była rejestracja w bazie Dawców Fundacji DKMS

Na decyzję o zarejestrowaniu do bazy dawców szpiku miała wpływ moja osobista historia. Moja mama chorowała na raka i to ona poprosiła mnie, żebym zrobiła wszystko, co tylko mogę, aby nikt więcej nie cierpiał tak jak ona. Te słowa głęboko zapadły mi w pamięć. Po jej śmierci zamówiłam do domu pakiet rejestracyjny. Byłam świadoma, jak ważne jest, żeby być w gotowości, bo może to komuś uratować życie. I tak też się stało. Kilka lat po rejestracji zadzwonił telefon z Fundacji DKMS. Nie wahałam się ani chwili. W lipcu 2018 roku oddałam komórki macierzyste. Uratowałam moją „bliźniaczkę genetyczną” z Bułgarii. Czy to zmieniło moje życie? Zdecydowanie. Pozwoliło mi się zatrzymać i pomyśleć, a także podjąć decyzję o najważniejszej i najlepszej zmianie w moim życiu. Postanowiłam wejść w misję Fundacji DKMS całą sobą. Dosłownie i w przenośni.

Zaczęłam działać jako wolontariuszka. Wspierana przez koordynatorów zorganizowałam swoją pierwszą akcję rejestracji. Było to 19 października 2018 roku w moim rodzinnym mieście. Ten dzień zapamiętałam bardzo dokładnie. Na 40 metrach kwadratowych butiku udało mi się w cztery godziny zarejestrować 122 osoby. Mało kto wierzył, że mi się uda, a wynik akcji był ogromnym sukcesem! Od tego dnia kieruję się hasłem „Mówisz, że nie dam rady? No to patrz!”

Myślę, że gdyby nie najpierw rejestracja jako potencjalny dawca, a potem oddanie komórek macierzystych nie znalazłabym czasu na wolontariat, ponieważ byłam pochłonięta pracą zawodową, domem, dziećmi. Mam więc nadzieję, że mój przykład zmotywuje właśnie takie „zabiegane” osoby do spróbowania swoich sił w wolontariacie. To naprawdę może dużo zmienić!

Możliwości jest mnóstwo i jestem pewna, że każdy znajdzie w wolontariacie coś dla siebie

Jako wolontariuszka Fundacji DKMS realizuję się na wielu płaszczyznach. Od początku swojego wolontariatu zorganizowałam 41 akcji rejestracji potencjalnych dawców szpiku, na których zarejestrowało się prawie 1 300 osób! Pod hasłem „organizacja akcji rejestracji” kryje się wiele aspektów. Oprócz samego zaplanowania i przeprowadzenia dnia Dawcy staram się nagłaśniać temat w mediach społecznościowych. Każdą aktywność opisuję na swoim profilu, dzięki czemu chętne osoby i instytucje same często zgłaszają się do mnie z prośbą o organizację Dnia Dawcy. Niejednokrotnie w chwili wolnego czasu sama wymyślam wydarzenia, aby tylko mieć możliwość zrobienia kolejnej akcji. To jak uzależnienie. Bywa też tak, że koordynatorzy Fundacji DKMS proszą mnie o pomoc i wsparcie nowych wolontariuszy. Podczas pandemii oczywiście też nie odpuściłam. Z większą siłą publikowałam informacje edukacyjne tak, aby ludzie nie zapomnieli o dawstwie szpiku i wiedzieli, że jest to bezpieczne. Wraz z Fundacją DKMS stworzyłam Wirtualny Dzień Dawcy Szpiku opisujący moją historię. Link ten rozsyłam wśród znajomych, aby zamówili pakiety do domu, jeśli nie mogą zjawić się na akcji stacjonarnej. Kilka razy udało mi się również odwiedzić młodzież w szkołach, gdzie opowiadałam im swoją przygodę i zachęcałam do rejestracji.

Oprócz misji i poczucia spełniania dzięki wolontariatowi poznałam wielu wspaniałych ludzi. Szczególne miejsce odgrywa w moim życiu Jacek Kubiak z Przygodzic, również Dawca szpiku. Poznaliśmy się dwa lata temu w Katowicach na zjeździe Dawców zorganizowanym przez Fundację DKMS. Dziś wspólnie tworzymy coś pięknego- Fundację „Warto żyć dla kogoś". Pomagamy każdemu, kto jest w potrzebie. Organizujemy wiele wydarzeń charytatywnych, gdzie oczywiście zawsze obecna jest rejestracja dawców szpiku.

Prowadzimy także kanał w serwisie YouTube, gdzie można oglądać filmy z naszych akcji. Jako wolontariusze stworzyliśmy gadżety promujące Fundację DKMS jak np. tabliczki z logo wykorzystywane do zdjęć w foto budkach, naklejki na samochody i wiele innych. Zainicjowałam również powstanie dwóch murali- skrzydeł Fundacji DKMS w Katowicach i Tychach.

Dziękuję wszystkim wolontariuszom, którzy ze mną współpracują, a wszystkim tym, którym chęć włączenia się w działania z Fundacją DKMS chodzi po głowie, mówię głośne: spróbujcie, a na pewno nie będziecie żałować!


POMOŻESZ, BO MOŻESZ, MASZ TO W GENACH. A POMAGANIE USKRZYDLA!

Ty też możesz uratować komuś życie!


Ta strona została zaktualizowana. Prosimy odśwież ją.