Historia Dawcy

Wojciech Konieczko - Dawca komórek macierzystych

Po pobraniu dowiedziałem się, że moje komórki trafiły do małego chłopca z Polski. Mam prawie 3-letniego synka i nie ma słów, które mogłyby opisać, co wtedy czułem.

Ostatnia aktualizacja: 13.05.2021

To #niesamowiteuczucie uratować komuś życie...

Moja przygoda z Fundacją DKMS zaczęła się jakieś 11 lat temu, gdy zapisałem się do Fundacji i tak naprawdę… o tym zapomniałem. Po kilkunastu latach miałem już inny numer telefonu i nie mieszkałem pod podanym wtedy adresem, a właśnie tam w listopadzie ubiegłego roku trafił list z DKMS. W nim informacja, która początkowo wywołała falę najróżniejszych emocji – mój „bliźniak genetyczny” potrzebuje mojej pomocy. I to jak najszybciej.

Wahanie trwało krócej niż chwilę, a potem już wiedziałem, co chcę zrobić. Potwierdzenie zgodności, badania oraz wszystkie sprawy administracyjne trwały łącznie około 3 miesięcy, aż w końcu zakwalifikowałem się do oddania komórek macierzystych, metodą z krwi obwodowej.

Kilka dni przed pobraniem przyjmowałem czynnik wzrostu. Jedyne niedogodności jakie odczuwałem to ból kości, głowy i ogólne osłabienie, ale nie było to nic, czego nie dałoby się znieść. W końcu nadszedł TEN dzień. W miejscu, w którym oddawałem szpik, wszyscy były bardzo życzliwi i sympatyczni, a cały proces trwał ok. 4,5 h (a nie 6 jak wcześniej mnie informowano). Z pomocą Netflixa ten czas zleciał w mgnieniu oka ;)

Sam proces oddawania szpiku był kompletnie bezbolesny. Po wszystkim czułem się normalnie, pierwsze badania krwi po oddaniu szpiku również wyszły wzorowe.

Po pobraniu dowiedziałem się, że moje komórki trafiły do małego chłopca z Polski. Mam prawie 3-letniego synka i nie ma słów, które mogłyby opisać, co wtedy czułem. Z niecierpliwością i wielką nadzieją śledzę losy tego małego bohatera (na tyle, na ile jest to możliwe). I trzymam za niego mocno kciuki. W końcu płynie w nas ta sama krew!

Wszystkich niezdecydowanych zachęcam do dołączenia do bazy Dawców!

Dobro wraca!

Ty też możesz uratować komuś życie!