Historia Dawcy

Agnieszka Dach - historia dawcy komórek macierzystych

10 Wrzesień 2019

Cześć! Nazywam się Agnieszka, mam 20 lat i jestem studentką Lingwistyki Stosowanej. Do bazy dawców DKMS zarejestrowałam się w klasie maturalnej. Zastanawiałam się nad tym już  bardzo długi czas, ponieważ czułam wewnętrzną potrzebę niesienia pomocy innym, ale również miałam świadomość tego, że wiąże się to z odpowiedzialnością w końcu chodziło tu o ludzkie życie. Pamiętam, że była organizowana akcja w moim mieście, przyjechali przedstawiciele DKMS i wszyscy mieli możliwość po krótkim wywiadzie medycznym i pobraniu wymazu z wewnętrznej strony policzka dołączyć do bazy potencjalnych dawców szpiku. Uznałam to za  idealny moment dla siebie, wiedziałam, że jest to słuszna decyzja i byłam tego dnia bardzo szczęśliwa.
Na ostateczne wyniki miałam czekać 3 miesiące jednak po ich upływie otrzymałam wiadomość, iż nie ma jeszcze informacji z kliniki  pacjenta. Zmartwiło mnie to bardzo, ponieważ pomyślałam sobie wtedy, że być może mój bliźniak genetyczny może czuć się bardzo źle… Jednak jedyne co mi pozostało to  opatrzenie się w cierpliwość. W między czasie planowałam wakacje razem z rodziną za granicą  i wtedy zostałam poproszona o pilny kontakt z fundacją. Tym razem zadzwoniła do mnie pani, która poinformowała mnie o terminach badań oraz o metodzie pobrania szpiku z talerza kości biodrowej. Szczerze mówiąc bardzo mnie to zaskoczyło, ponieważ 80% pobrań wykonuje się z krwi obwodowej a tylko 20% wykonywane jest drugą metodą. Jednak miałam świadomość tego, iż:
1. Zgodziłam się  wcześniej na obie metody pobrania
2. Istniała tu też druga strona a mianowicie człowiek, który umiera i przeświadczenie, że to może być jedyny sposób aby uratować mu życie.
Czas zleciał błyskawicznie, udałam się do kliniki gdzie  przeprowadzone zostały bardzo szczegółowe badania pod okiem przesympatycznego personelu medycznego, od którego otrzymałam ogromne wsparcie i wkrótce po tym ( dokładnie po miesiącu)  odbył się  przełomowy moment w moim życiu..
Do szpitala zostałam przyjęta dzień wcześniej. Przebywając wśród chorych ludzi nasunęła mi się bardzo ważna refleksja, iż warto się zatrzymać na moment i pomyśleć nad swoim własnym życiem: Czy warto przejmować się błahostkami? Gdzie tutaj w szpitalu przebywają naprawdę nieszczęśliwi ludzie dla których zdrowie jest największym marzeniem. My  mając to wszystko doceniamy dopiero po czasie a nasze  życie przepływa nam bezsensownie przez palce… Poznałam tu również cudowne kobiety, które pomimo tego, iż były świadome swojej choroby miały w sobie niesamowitą siłę  oraz chęć walki co mi się bardzo podobało. Jednak nie oznaczało to, że nie stresowałam się wcale, bo stresowałam się BARDZO. To była moja pierwsza operacja w życiu. Nie mogłam spać praktycznie całą noc, w mojej głowie tliło się wiele myśli oraz obaw czy zabieg będzie udany i czy jestem wystarczająco na to silna. Jednak mój stres okazał się niepotrzebny… narkoza, operacja przeszły gładko i kiedy się obudziłam było już po wszystkim. Od razu po zabiegu zadzwoniła do mnie pani z fundacji DKMS i oznajmiła, że mój szpik trafił do kilkuletniego chłopczyka z Turcji.. 
Kiedy przypominam sobie ten moment od razu napływają mi łzy.. To była bez wątpienia najcudowniejsza chwila  w moim życiu.!!! … Brakuje mi słów aby wyrazić jak bardzo szczęśliwa jestem, że mogłam przekazać cząstkę siebie małemu dziecku.. Jestem pewna ,że nic nie jest i nigdy nie będzie piękniejszego od uratowania życia drugiej osobie…
 
To   uczucie jest nie do opisania… Tak bardzo się cieszę i równocześnie tak bardzo boję o tego chłopca. Chociaż go nie znam to, czuję pewną więź pomiędzy nami tak jakby był on moim młodszym bratem. Chciałabym go teraz przytulić albo chociaż zobaczyć jego uśmiech i mam nadzieję, że to się kiedyś wydarzy.
 
Jeszcze nigdy nie byłam tak bardzo dumna z samej siebie, ale powiedzmy sobie szczerze to wszystko co przeszłam, krótkotrwały ból jest niczym w porównaniu z cierpieniem jakie przechodzą osoby chore na nowotwór krwi.  Dlatego zachęcam wszystkich do rejestrowania się w bazie dawców szpiku. To nas nic nie kosztuje a możemy dać komuś szansę na nowe, lepsze życie!