Historia Dawcy

Aleksandra Kujawa - historia dawcy komórek macierzystych

21 Maj 2019

 

W bazie dawców jestem od pięciu lat. Dzień, w którym otrzymałam wiadomość, że mój bliźniak genetyczny potrzebuje pomocy z pewnością zapamiętam do końca życia. Decyzja była prosta, nawet przez chwilę nie pomyślałam, że mogłabym postąpić inaczej.

 

Z niecierpliwością oczekiwałam na ostateczną kwalifikację. W dniu, w którym miałam obronę pracy magisterskiej otrzymałam telefon, że zostałam zakwalifikowana, jako dawca. Myśl, że mogę pomóc drugiemu człowiekowi dodała mi bardzo dużo energii.
Nareszcie nadszedł dzień pobrania, wszyscy moi bliscy byli zestresowani, ale ja byłam szczęśliwa, że podaruje komuś drugie życie. Proces pobrania komórek macierzystych trwał około sześć godzin, czas upłyną mi bardzo szybko. Cały czas towarzyszyła mi mama, która stwierdziła, że gdyby była młodsza z pewnością zapisałaby się do bazy dawców. 
Po pobraniu czułam się doskonale. Z niecierpliwością oczekiwałam na wiadomość czy wszystko poszło dobrze. Po dwóch godzinach dostałam telefon, że pobrane komórki są dobrej jakości, a ich ilość jest wystarczająca, kamień spadł mi z serca.
Drugiego dnia zostałam poinformowana, że moje komórki trafią do kobiety pochodzącej z Australii. Byłam podekscytowana, że podarowałam życie osobie z drugiego końca świata. Mam nadzieję, że w przyszłości uda mi się nawiązać kontakt z moim bliźniakiem genetycznym.
Co mogę powiedzieć wszystkim, który zastanawiają się nad zapisaniem się do bazy? Śmiało! Nie ma, czego się bać, a wręcz przeciwnie, szansa na uratowanie życia drugiej osoby to szansa, która spotyka nielicznych. Uczucie, że oddając część siebie można zrobić tak wiele jest nie do opisania. Jeżeli jeszcze raz stanęłabym przed taką decyzją postąpiłabym w taki sam sposób.
Ten rok z pewnością zmienił bardzo wiele w moim życiu, zdobyłam tytuł magistra, zostałam żoną i dawcą.