Historia Dawcy

Anna Rachwalska - historia dawcy komórek macierzystych

14 Listopad 2019

Moja przygoda z DKMS rozpoczęła się 9 lat temu, gdy na białaczkę zachorowała moja koleżanka Marta. Wtedy to w moim powiecie, w Polkowicach po raz pierwszy została zorganizowana akcja rejestracji potencjalnych dawców szpiku. Jako wolontariusz wspólnie z całą drużyną zarejestrowaliśmy blisko 400 osób!
 
To dowód na to, że w mojej miejscowości i regionie mieszkają dobrzy ludzie! Od tamtej pory otrzymywałam od fundacji DKMS różne informacje ale żadna z nich nie była początkiem procedury donacji...aż do sierpnia tego roku, gdy po powrocie z wakacji otrzymałam telefon z informacją, że mój bliźniak genetyczny potrzebuje mojej pomocy. Nogi mi się ugięły ale bez wahania podtrzymałam moją decyzję o tym, że chcę być dawcą. Następnego dnia, po długiej rozmowie z koordynatorem z fundacji zostałam skierowana na badania potwierdzające zgodność genetyczną z biorcą, a później badania sprawdzające czy nie ma żadnych przeciwskazań by zostać dawcą. Wynik badań był pozytywny więc pozostało tylko czekać do dnia donacji.
 
Klinika, do której musiałam się udać jest oddalona 130 km od mojego domu. Nie było to żadną przeszkodą. Fundacja zadbała o wszystkie aspekty techniczne pobytu. W dniu oddawania komórek dla mojego bliźniaka genetycznego kciuki trzymały za mnie trzy wspaniałe córki, cała najbliższa rodzina, przyjaciele i znajomi. Z takim wsparciem musiało się udać! Pobranie komórek trwało ponad 5 godzin. Dzięki wspaniałej opiece w klinice czułam się komfortowo i bezpiecznie. Po tych kilku godzinach usłyszałam: "UDAŁO SIĘ, MAMY ODPOWIEDNIĄ ILOŚĆ KOMÓREK!" Udało mi się podarować szansę na życie drugiej osobie- kolejna piękna rzecz jaka mnie w życiu spotkała. Dlaczego jestem dawcą? Bo szczęście nie jest rezultatem tego co zdobywamy, ale tego, co dajemy! Bez wątpienia niesamowite jest to, że mój czy Twój mały gest może zmienić kogoś cały świat! 
 
Serdecznie dziękuję fundacji za organizację podczas całego procesu dotacji, lekarzom i całej załodze kliniki, w której przebywałam. Dziękuję mojej rodzinie, przyjaciołom, kolegom i koleżankom z pracy, znajomym za troskę, wsparcie i trzymanie kciuków! Dobro wraca! Nie możemy zmienić całego świata, ale oddając szpik cały świat może zmienić się dla tej jednej potrzebujacej osoby!