Andrzej Kerlin

1 Grudzień 2014

Od razu napiszę, że decyzja o zostaniu dawcą to był impuls, nikt mnie nie namawiał, żaden znajomy wcześniej nie był dawcą, wtedy sam nie wiedziałem co tak naprawdę mną kierowało. Chyba sam do końca nie wierzyłem, że znajdę mojego bliźniaka genetycznego.

Dziś jestem ogromnie szczęśliwy i dumny sam z siebie, że zdecydowałem się na ten krok. Gdy dostałem telefon z fundacji z informacją, że znaleźli mojego bliźniaka pomyślałem „to fajnie”, ale do końca nie zdawałem sobie sprawy, co mnie czeka. Nie potraktowałem tego jak akt dobrego serca, tylko jako obowiązek każdego obywatela. Tak po prostu należy postępować. Tak powinien postąpić każdy zdrowy człowiek, który ma szanse pomóc innej osobie.

Gdy już było po pobraniu i byłem w drodze do domu, zadzwoniła do mnie Pani Monika, moja koordynatorka, z informacją dokąd powędrował mój szpik i z podziękowaniami za ten dar. Dopiero wtedy doszło do mnie, co tak naprawdę zrobiłem - dałem szansę życia innej osobie.

Obdarować kogoś życiem to najcenniejszy prezent jaki można sobie wyobrazić! (Każdy rodzic zna to uczucie). To cudowne emocje i mam nadzieję, że będziecie mieli okazję tego doświadczyć.

Jeśli jeszcze się nie zdecydowaliście, to gorąco zachęcam i namawiam abyście zostali potencjalnym dawcą szpiku kostnego. To nic nie kosztuje, a możecie dać komuś coś, co jest bezcenne - DRUGIE ŻYCIE. Zachęcam również do zostania dawcą organów.

Bardzo Was proszę potraktujcie to jako Wasz osobisty obowiązek, a nie pożałujecie.