Andrzej Kielarski

9 Luty 2015

Od momentu wysłania szpatułek z naszym DNA (mojej i kochanej żony) oraz faktu zarejestrowania się w bazie dawców minęło około 4 lata. Po upływie wspomnianego już czasu w końcu został nadesłany e-mail, z którego treści dowiedziałem się, że prawdopodobnie mogę pomóc.

Po badaniach kontrolnych „typizacji” otrzymałem informację, iż mogę BYĆ DAWCĄ, ponieważ nie ma żadnych przeszkód.

Przed pobraniem aplikowałem sam sobie dwa razy dziennie zastrzyki (przez 5 dni) w celu namnożenia komórek macierzystych.

Jestem już po pobraniu komórek macierzystych z krwi obwodowej, które zostało wyznaczone na dzień 18 grudnia 2014 r. – wyjątkowy to czas „przedświąteczny” dla wielu z nas.

Absolutnie jest we mnie „…szczere i głębokie przekonanie, że świat potrzebuje braterskiej miłości, której wyrazem może być decyzja o darowaniu cząstki siebie…”

Dlatego nie ma czego się bać, praktycznie nic nie boli (poza wkłuciem igły), siedzi się około 4 godzin i wtedy mamy czas dla siebie na pozytywne rozważanie/planowanie dalszego naszego życia pomagania sobie i innym.

Ogromnie się cieszę i jestem dumny, że oddałem cząstkę siebie innej osobie potrzebującej i życzę każdemu choremu, by znalazł swojego bliźniaka genetycznego, który mu pomoże. A ja, już tylko - trzymam kciuki za mojego bliźniaka!!!

Serdecznie dziękuję wszystkim za bardzo miłą współpracę pielęgniarską, lekarską i koordynatorską.