Daniel Śmietański

15 Styczeń 2014

Mam na imię Daniel i chciałem opowiedzieć Wam o historii ze swojego życia, która w pewnym stopniu odmieniła moje postrzeganie, co do największej wartości, jaką jest ludzkie życie.

Zarejestrowałem się 17 marca 2013r., jednak wszystko zaczęło się kilka dni wcześniej w szkole ,do której obecnie uczęszczam. Na jednej z lekcji kolega opowiedział mi o dniu dawcy dla młodej dziewczyny, który niedługo zostanie zorganizowany niedaleko naszej szkoły. Na początku nie brałem tego na poważnie, jednak gdy przeczytałem na czym to polega i jak ogromna jest skala problemu zmieniłem podejście do sprawy.

Dwa miesiące po zarejestrowaniu otrzymałem list z fundacji. W pierwszej chwili pomyślałem, że to karta dawcy, taka sama jaką otrzymał kilka dni wcześniej kolega, jednak po przeczytaniu uświadomiłem sobie, iż otrzymałem możliwość podarowania drugiemu człowiekowi nowego życia. Tego samego dnia zadzwonili do mnie z fundacji , opowiedzieli o wszystkim i umówili na wstępne badania krwi.

Po około 3 tygodniach otrzymałem informację, iż zgodność się potwierdziła i kolejnym krokiem są badania, które miały zostać wykonane w Dreźnie. Badania również były dobre i po okresie dwóch tygodni miało odbyć się pobranie. Kilka dni wcześniej przyjmowałem czynnik wzrostu mobilizujący moje komórki do działania. Mimo iż były to zastrzyki nie odczuwałem żadnego bólu, a skutki uboczne, o których zostałem poinformowany, były znikome.

W dniu pobrania towarzyszyło mi wspaniałe uczucie możliwości ofiarowania cząstki siebie zupełnie obcej mi osobie. Sam moment pobrania okazał się czymś wspaniałym. Miła atmosfera, uśmiechnięty i wesoły personel oraz poczucie wsparcia bliskiej osoby, którą była moja mama.

Jednak nie wszyscy znajomi podzielali mój entuzjazm uważając, że postępuje nieostrożnie. Dziękuję im za to, gdyż było to dla mnie jeszcze większą motywacją do dalszego działania. Nie mogę również zapomnieć o Pani Magdalenie Wilk, która się mną opiekowała, jak i o Panu Henryku Luchowskim, bez którego kontakt z lekarzami nie byłby możliwy.

Jestem kilka dni po pobraniu i czuję, że moje życie nabrało większego sensu. Mam nadzieję, że mój biorca, którym jest 36-letnia kobieta z USA,wygra walkę z chorobą i zacznie nowe życie.

Zachęcam wszystkich do zarejestrowania!!! Nas to nic nie kosztuje, a dla drugiej osoby może być to jedyną szansą na życie… Życie, które jest najcenniejszym darem, jaki otrzymaliśmy…