Daria Tomaszewska

18 Marzec 2015

Moja historia z fundacją DKMS zaczęła się, gdy miałam 16 lat. Zgłosiłam się wówczas do Fundacji z chęcią zarejestrowania się jako potencjalny dawca. Niestety, z racji mojego wieku, nie mogłam się zarejestrować, dlatego gdy tylko skończyłam 18 lat od razu to uczyniłam.

Dokładnie 16 stycznia 2015 roku dostałam telefon z Fundacji z pytaniem czy w dalszym ciągu podtrzymuję swoją decyzją, by zostać dawcą. Nie zastanawiając się ani sekundy oczywiście odpowiedziałam, że tak. Bardzo szybko przeszłam cały proces badań związanych z pobraniem. Lekarze zakwalifikowali mnie do metody pobrania komórek krwiotwórczych z krwi obwodowej.

4 marca przyjechałam do kliniki w Gliwicach, gdzie odbyło się pobranie. Ku mojemu miłemu zaskoczeniu spotkałam tam Karolinę – dziewczynę, która razem ze mną przechodziła badania wstępne w klinice. Razem podarowałyśmy naszym bliźniakom szansę na nowe - zdrowe życie. Samo pobranie przebiegało bardzo szybko, ponieważ trwało niecałe 5 godzin i skończyło się już pierwszego dnia. W trakcie pobierania cały czas czuwały nade mną panie pielęgniarki oraz pan doktor, który często do mnie zaglądał i dopytywał jak się czuję. Łza zakręciła mi się w oku, gdy zobaczyłam jak pierwsze kropelki komórek zaczynają wpływać do woreczka. Nie mogłam już później oderwać wzroku od tego pięknego widoku. Całe pobranie nie bolało mnie nic a nic, dlatego bardzo serdecznie zachęcam wszystkich tych, którzy boją się zarejestrować w bazie Fundacji ze strachu przed bólem.

Zaraz po powrocie do domu dostałam telefon z Fundacji z informacją o moim bliźniaku. Okazało się bowiem, że mam 29- letnią Siostrę, która mieszka w Niemczech. Byłam bardzo szczęśliwa i wzruszona, gdy otrzymałam te trzy wspaniałe informacje. Zawsze marzyłam o tym, by mieć siostrę, aż tu nagle okazało się że ją mam. Teraz z niecierpliwością czekam ma informację o stanie jej zdrowia. Głęboko wierzę, że wszystko będzie dobrze i razem pokażemy jej chorobie gdzie raki zimują.