Ewa Matera

4 Lipiec 2017

Zarejestrowałam się w Fundacji DKMS zaraz po skończeniu 18 lat. Na wiadomość, że mój bliźniak genetyczny mnie potrzebuje czekałam 2 lata. Otrzymałam maila, że znalazł się biorca i pytali mnie czy zgadzam się na badanie krwi by ostatecznie potwierdzić zgodność. Telefon potwierdzający zgodność dostałam pod koniec lutego.

Padło pytanie czy nadal jestem gotowa by oddać kawałek siebie. Moja odpowiedź była oczywiście twierdząca.

Jedyny problem polegał na tym, że mój bliźniak był w słabej formie i musiałam czekać na jego poprawę.

Następny telefon otrzymałam pod koniec kwietnia, z wiadomością, że jego stan się polepszył i można zacząć procedurę przygotowawczą. Na badania sprawdzające mój stan zdrowia pojechałam pod koniec maja. Po badaniach, zostałam przeszkolona jak wstrzykiwać czynnik wzrostu i jakie mogą być reakcje po zastrzyku. U mnie wystąpiły tylko lekkie bóle głowy. Po dwóch dniach dowiedziałam się, że wszystkie wyniki są dobre i nie ma żadnych przeszkód przed pobraniem.

W końcu nadszedł dzień oddania komórek macierzystych, na który pojechałam na początku czerwca. Wszystko poszło sprawnie i bezboleśnie, a dzięki miłej opiece i trosce pani pielęgniarki nawet nie zauważyłam kiedy oddawanie dobiegło końca. Po niecałych 3 godzinach, klinika pobrania zadzwoniła do mnie z wiadomością, że jest wystarczająca ilość komórek, a po kolejnej godzinie otrzymałam telefon od DKMS z informacją o moim bliźniaku. Okazało się, że to mały chłopiec. To sprawiło, że jeszcze bardziej się cieszę, że zostałam dawcą, ponieważ mogłam uratować życie chłopcu przed którym jeszcze całe życie. Teraz tylko marzę o otrzymaniu informacji, że przeszczep się przyjął i mały wraca do zdrowia.

Chce podziękować personelowi kliniki pobrania oraz Fundacji DKMS za wspaniałą opiekę i umożliwienie mi uratowania życia.

Jeśli nie jesteś dawcą a nie ma żadnych przeciwwskazań przeciwko temu zarejestruj się jako dawca. Na pewno nie będziesz żałować. Ciebie to nic nie kosztuje, a komuś może uratować życie.