Renata Nowicka

21 Sierpień 2017

Kwiecień 2017 Do Fundacji DKMS zarejestrowałam się w 2016 roku. W kwietniu 2017 r. otrzymałam telefon z wiadomością, że ktoś bardzo potrzebuje komórek macierzystych z mojego szpiku. Emocje, które wówczas się pojawiły były tak ogromne, że aż trudno opisać je słowami. To szansa jedna na milion! Gdzieś tam w świecie jest mój bliźniak genetyczny, który walczy o życie! Natychmiast włączyłam pełny stan gotowości by zrobić absolutnie wszystko aby pomóc.

Wypełniłam, wysłaną przez koordynatorkę fundacji ankietę dotyczącą stanu mojego zdrowia. Również podczas rozmowy telefonicznej przekazałam wszystkie ważne informacje zdrowotne. Następnie wybrałam się do laboratorium na pobranie próbki krwi w celu przeprowadzenia dokładnego potwierdzenia cech tkankowych. Pobranie krwi odbyło się bezpłatnie oraz bez czekania w kolejce.

Maj 2017 W maju otrzymałam telefon z wiadomością o zgodności genetycznej między mną a Biorcą. Ruszamy! Fundacja poprosiła o „rezerwację” mojej osoby najpierw na trzy miesiące, a potem o jeszcze jeden miesiąc dłużej ze względu na stan zdrowia mojego bliźniaka. Po każdej rozmowie telefonicznej otrzymywałam komplet informacji na skrzynkę mailową. Byłam pod ogromnym wrażeniem organizacji Fundacji DKMS.

Czerwiec 2017 Podczas kolejnej rozmowy telefonicznej z przedstawicielem fundacji uzgodniliśmy: datę dokładnych badań medycznych (pobranie krwi, EKG, RTG klatki piersiowej, USG jamy brzusznej, badanie moczu) oraz daty, w których zostaną pobrane komórki macierzyste. Wszystkie badania przebiegły bardzo sprawnie. Na cztery doby przed pobraniem komórek macierzystych zaczęłam przyjmować zastrzyki- co 12 godzin.

Miałam pewne obawy czy dam radę sama sobie zrobić zastrzyk w brzuch. Okazało się, że dosyć łatwo przełamałam swój lęk. Wykonanie zastrzyku nie bolało. Podczas przyjmowania zastrzyków pojawił się ból głowy, kręgosłupa, zębów. Wystarczył paracetamol.

Lipiec 2017 - Dzień pobrania komórek macierzystych. Mój stan gotowości był na 200%. Czułam ogromne pragnienie pomocy drugiemu człowiekowi. Mój bliźniak od jakiegoś czasu wiedział, że jestem... czekał, pełen nadziei. 7.30- weszłam na salę aferezy. Tego dnia był ze mną jeszcze jeden Dawca. Pani pielęgniarka założyła dwa wenflony (trochę większe niż te standardowe), ostatni raz pobrała krew do badania i… „cudowna maszyna” ruszyła!

Emocje jakie mi towarzyszyły zostaną do końca moich dni. Tego dnia dowiedziałam się, że Biorca waży 60 kg. Otrzymałam również informację, że być może będzie potrzebne ponowne oddanie komórek macierzystych następnego dnia. Po godzinie 13.00 zostałam odłączona od separatora. Miałam chwilę przerwy a następnie otrzymałam kroplówkę z potasem. Po zbadaniu ilości komórek macierzystych okazało się, że jest ich za mało i potrzebne będzie pobranie następnego dnia. Odczułam niepokój ale mój „stan gotowości” powiedział: powtarzamy procedurę- będzie dobrze! Przyjęłam kolejne dwa zastrzyki i następnego dnia o 7.30 byłam już w klinice hematologii.

Siadając na fotel poczułam wielki niepokój. Pomyślałam: a co będzie jeśli moich komórek nie wystarczy? Czy mogę zrobić coś jeszcze? W tym momencie do sali aferezy weszła „moja” Pani doktor i uspokoiła mnie mówiąc, że nawet z połową komórek rozpoczną przeszczep. Pobranie trwało pięć godzin. Udało się zebrać wystarczającą ilość komórek macierzystych. Poczułam ogromną ulgę i szczęście! Otrzymałam odznakęi książeczkę Dawcy. Pomyślałam, jak wiele jest osób – tych których nie widać i nie słychać- którzy robią wszystko by pomóc choremu. Chciałabym im wszystkim podziękować za opiekę zarówno moją- jako Dawcy i mojego Biorcy. Jesteście Wielcy!

Po dwóch godzinach zadzwonił do mnie koordynator z fundacji pytając o moje samopoczucie. Wówczas dowiedziałam się komu pomogłam- mężczyźnie w średnim wieku z zagranicy. Minął miesiąc od pobrania. Z ufnością wierzę, że przeszczep się przyjmie.

Zapisanie się do fundacji DKMS to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu!

Jeśli zakiełkowała w Tobie myśl aby zapisać się do fundacji to nie czekaj. Móc uratować komuś życie to najpiękniejszy dar jaki możemy ofiarować.