Sebastian Biliński

20 Luty 2017

Witam, mam na imię Sebastian Biliński. Zarejestrowałem się jako dawca szpiku w sierpniu w 2014 roku na zawodach rowerowych MTB w Suszu. Był tam namiot DKMS-u. Podszedłem, zaczęliśmy rozmawiać, oddałem wymaz, podałem swoje dane. Po jakimś czasie przyszła Karta Dawcy, wsadziłem ją do portfela. Czułem się dumny, z drugiej strony wiedziałem, że znalezienie dawcy nie jest takie proste. Co jakiś czas sobie myślałem, ,,Żeby chory miał tyle szczęścia, żeby trafił na mnie,,.

Po dwóch latach zadzwoniła pani Kamila, że mogę być dawcą dla chorego... Strasznie się ucieszyłem, że mogę pomóc choremu na białaczkę. Po pobraniu próbki krwi i przebadaniu, okazało się że jestem ,,zgodny,,. Przed Świętami Bożego Narodzenia pojechałem na badania do Warszawy do Kliniki na Banacha, okazało się że jestem zdrowy. Pani poinformowała mnie, żebym na siebie uważał i że pacjent jest przygotowywany do przeszczepu. Na początku roku pojechałem do Warszawy i w Klinice na Banacha oddałem komórki macierzyste. Po pobraniu, otrzymałem telefon z Fundacji, że pomogłem mężczyźnie w średnim wieku zza oceanu. Po oddaniu, czułem satysfakcję, że mogłem pomóc. Strasznie się cieszę, nigdy się nie wahałem, żeby zrezygnować. Szczególne podziękowania należą się dla Fundacji DKMS, dla personelu w Klinice i dla wszystkich ludzi dobrej woli którzy się rejestrują. Zachęcam każdego do rejestracji, możesz pomóc, bo masz to w genach. Pozdrawiam.