Grzegorz Nowicki

15 Styczeń 2014

Moja Historia zaczęła się w maju 2012 roku. O fundacji dowiedziałem się całkiem przypadkowo oglądając reklamę w telewizji, po której szybko podjąłem ważną decyzję. Postanowiłem się w tym samym dniu zarejestrować w głównej bazie na stronie Fundacji DKMS. Po nie długim czasie przyszły pałeczki do wykonania wymazu z śliny, po czym niezwłocznie odesłałem je na drugi dzień. Przyszło mi więc oczekiwać na jakąś informację z fundacji.

Po niespełna siedmiu miesięcach zadzwoniła do mnie koordynatorka z informacją, że jest ktoś, kto potrzebuje mojej pomocy, a dokładnie szpiku, dzięki któremu mogę uratować komuś życie. Nie potrafię opisać słowami tego uczucia co wtedy czułem.

Ogarnęła mnie niesamowita radość, nie zdawałem sobie jeszcze sprawy z tego, co mnie czeka i jaka odpowiedzialność spoczywa na mnie.

Pani Magda, od początku wspierała mnie, wytłumaczyła wszystko, oraz udzieliła odpowiedzi na wszelkie pytania. Następnie umówiła mnie na pobranie krwi do wstępnych badań, a po upływie 2 tygodni już na następne do Centrum Onkolgoii w Gliwicach.

Wszystko szło bardzo dobrze, lekarze nie widzieli żadnych problemów, bym mógł oddać szpik, dlatego po niedługim czasie zacząłem przyjmować Granocyte. Niestety w tym momencie zaczęły się małe komplikacje, ponieważ dostałem wysypki na brzuchu. Po konsultacji z lekarzami z kliniki pobrania w Gliwicach, otrzymałem maść i tabletki. Lekarstwo działało poprawnie, ponieważ efekty można było zaobserwować następnego dnia, dlatego zrobiłem się już spokojniejszy, wreszcie bez żadnych problemów mogłem oddać szpik w ustalonym terminie.

Nadszedł dzień, w którym zostałem podłączony do maszyny. Jej zadaniem było oddzielić komórki macierzyste od krwi. Po upływie kilku godzin nie udało się uzbierać wystarczającej ilości komórek, ponieważ mój organizm nie wytworzył ich wystarczająco dużo, dlatego byłem zmuszony udać się do szpitala również następnego dnia.

Mimo tych problemów udało mi się oddać szpik. Czuję się spełniony jako dawca, a przede wszystkim odczuwam niesamowitą radość, ponieważ jakaś osoba dzięki mnie żyje. Chciałbym zachęcić wszystkich do oddawania szpiku, bo wtedy tak naprawdę można dowiedzieć się jak to jest udzielić niezbędnej pomocy osobie, która już traci nadzieję. Może kiedyś i Ty będziesz w podobnej sytuacji, wtedy na pewno byłoby miło, gdyby znalazła się osoba, która bezinteresownie zaoferuje swoją pomoc.

Chciałbym podziękować swojej koordynatorce Pani Magdzie Wilk, która wspaniale opiekowała się mną oraz wszystkim ludziom, którzy przyczynili się do pobrania komórek, a biorcy życzę szybkiego powrotu do zdrowia. Mam nadzieję, że będzie okazja spotkać się.