Joanna Gręźlikowska - historia dawcy szpiku

26 Październik 2018

„Przestańmy nareszcie kręcić się wokół siebie, a pomyślmy o niesieniu pomocy innym.” - Stefan Wyszyński

W Fundacji DKMS zarejestrowałam się w 2014 roku. Będąc w galerii handlowej zobaczyłam stanowisko DKMS z wolontariuszami, którzy zachęcali do rejestracji w bazie. Nie zastanawiałam się, po prostu zarejestrowałam się i zostałam potencjalnym dawcą szpiku, to był dla mnie naturalny krok.

Nieodebrane połączenie i sms’a z prośbą o pilny kontakt od DKMS dostałam w lipcu 2018 roku. Serce biło jak dzwon a ręce dosłownie się trzęsły, szybko oddzwoniłam i usłyszałam, że mogę być dawcą, po czym zapytano mnie czy podtrzymuje swoją gotowość. Tym razem też nie musiałam się zastanawiać, przecież w tym celu się rejestrowałam, by w razie potrzeby komuś pomóc. Właśnie w lipcu ruszyła cała procedura, badania krwi, potwierdzanie zgodności, później czekanie na decyzję kliniki pacjenta. We wrześniu dostałam informację z datami badań kwalifikacyjnych oraz samego pobrania.

Szpik miałam oddać z talerza kości biodrowej. Jeśli chodzi o badania wstępne, przebadano mnie wzdłuż i wszerz wszystko w przemiłej atmosferze. Następnie stawiłam się w tym samym szpitalu dzień przed zabiegiem, zrobiono mi badania krwi i pozostało mi czekać na zabieg, który miał odbyć się następnego dnia. Rano dostałam specjalny płyn do umycia się i koszulę. Na bloku operacyjnym byłam po godzinie 8, podłączono mnie do aparatury, następnie rozmawiałam z anestezjologiem. Wbrew mojej panikarskiej naturze nie denerwowałam się, przede wszystkim wiedziałam, że tu chodzi o czyjeś życie, a poza tym byłam w dobrych rękach.

Obudziłam się na sali pooperacyjnej, przed sobą zobaczyłam uśmiechniętego lekarza, który pobierał mój szpik, powiedział, że wszystko poszło zgodnie z planem. Na swoją salę wróciłam około godziny 14, moje plecy dawały o sobie znać, ale nie było to coś nie do wytrzymania. Trzeciego dnia po ponownych badaniach krwi wyszłam ze szpitala. Tego dnia zadzwoniła do mnie pani z fundacji, „Pani szpik otrzymał chłopiec z Irlandii”… Wszystkie uczucia towarzyszące badaniom, oddawaniu szpiku są nie do opisania, pomagasz dając cząstkę siebie, a w Twoim sercu pojawia się ktoś nowy, obcy a jednocześnie bliski, Twój bliźniak genetyczny.