Kamil Zawisza

30 Czerwiec 2015

Moja historia zaczęła się od zarejestrowania w Bazie Dawców Szpiku w 2010 roku przez internet. W marcu 2015 roku otrzymałem telefon z Fundacji, że zostałem wytypowany jako potencjalny dawca. Pani z Fundacji dała mi dwa dni do namysłu czy podtrzymuję swoją decyzję, czy też się z niej wycofuję. Na drugi dzień zadzwoniłem i potwierdziłem swoją chęć oddania szpiku.

Pani z Fundacji wyznaczyła mi datę oddania próbki krwi do badań w przychodni najbliższej mojego miejsca zamieszkania. Oddałem krew i czekałem na informację z DKMS. Telefon zadzwonił po około 2 miesiącach, że mój kod genetyczny zgadza się z kodem genetycznym mojego brata bliźniaka. W związku z tym zostałem zakwalifikowany jako dawca i został mi wyznaczony termin badań oraz termin pobrania.

Na początku czerwca pojechałem do kliniki, gdzie przeszedłem bardzo dokładne badania. Wyniki były bardzo dobre w związku z tym mogłem bez problemu zostać dawcą.

Kolejnym krokiem przed pobraniem były zastrzyki z czynnikiem wzrostu, który miał za zadanie „uwolnić” moje krwiotwórcze komórki macierzyste do krwi obwodowej, aby była możliwość ich pobrania.

Nie ukrywam, że zastrzyki dały mi nieco w kość. Odczuwałem dokuczliwe bóle głowy, szczególnie w nocy oraz bóle kości. Oczywiście lekarz mnie o tym uprzedził, gdyż każdy organizm odczuwa je inaczej. Na szczęście te 4 dni szybko minęły i nadszedł dzień pobrania.

Pojechałem do kliniki na dzień przed pobraniem i już następnego dnia około godziny 13:00 było po wszystkim. Nie musiałem oddawać komórek macierzystych następnego dnia (czasami jest to konieczne), ponieważ udało się zgromadzić ich odpowiednią ilość już przy pierwszym pobraniu. Wszystko przebiegło bardzo sprawnie, panie pielęgniarki znakomicie się mną zajęły, wszystko wyjaśniły i odpowiadały na wszystkie zadawane im pytania. Każdy z dawców miał swojego lekarza, który zajmował się swoim dawcą indywidualnie. Samo oddanie nie jest bolesne polega na wkłuciu w obie ręce i na wypoczynku w wygodnym fotelu, podczas którego moja krew była filtrowana przez maszynę oddzielającą komórki macierzyste od krwi. Po oddaniu też czułem się dobrze i tuż po pobraniu zostałem wypisany ze szpitala, a już następnego dnia wróciłem do domu.

Polecam wszystkim, aby zarejestrowali się w bazie dawców szpiku, bo to nic nie boli. Oddanie jest całkowicie bezbolesne, a opieka pracowników DKMS jest świetna. Wszystko jest dopięte na ostatni guzik, hotel zarezerwowany, droga do hotelu oraz do kliniki dokładnie opisana, koszty dojazdu, wyżywienia i noclegu zwrócone zaraz po odesłaniu rachunków. Także jedyny Twój obowiązek to zgłosić się do kliniki i oddać szpik, całą resztą zajmuje się Fundacja.

Po oddaniu otrzymałem telefon, że mój bliźniak genetyczny jest mężczyzną w wieku 40 lat i pochodzi z Polski. Życzę mu, aby przeszczep się przyjął i mam nadzieję, że kiedyś będziemy mieli okazję się poznać!