Karolina Sielawa

30 Październik 2014

Moja historia może nie odbiega od innych, ale chciałabym się nią podzielić, aby zachęciła inne osoby do niesienia pomocy innym.

Trzy lata temu straciłam męża, sama wychowuję dwójkę dzieci. Ból jaki temu towarzyszy jest straszny, chciałam coś zrobić dla siebie i innych. Będąc w pracy zadzwoniła moja przyjaciółka, że poszukują dawcy. Bez wahania zgłosiłam się, bo wiem, jakie to bolesne stracić bliską osobę.

W sierpniu tego roku doczekałam się i dano mi możliwość pomocy. Od razu potwierdziłam swoją gotowość nie wiedząc komu pomagam. To się nie liczyło, ważne było dla mnie, że dano mi tą szanse. W głębi siebie miałam obraz moich dzieci, gdy straciły tatę, a dzięki cząstce mnie inna rodzina będzie mogła się sobą cieszyć.

A więc warto pomagać i dać komuś tak naprawdę szansę na nowe życie, a uczucie, jakie temu towarzyszy, jest nie do opisania. Swoje dzieci też uczę, aby niosły pomoc nie licząc na nic w zamian. Dziękuję całemu sztabowi Fundacji DKMS, bo to co robicie, wasze oddanie i chęć pomocy innym, jest piękna.