Klaudia Brożyna

21 Styczeń 2014

Tylko życie wypełnione dobrocią i pomaganiem innym jest warte przeżycia, bez tych składników jest czasem bezpowrotnie straconym.

Nie zamierzałam pisać swojej historii, nie chciałam, aby inni ocenili to jako chęć zwrócenia na siebie uwagi, jednak zmieniłam zdanie. Powodem tej zmiany jest nieustannie wzrastająca liczba osób chorych na białaczkę, którym właśnie TY, drogi czytelniku, możesz pomóc!

Najważniejszy jest pierwszy krok - mój miał miejsce 30 marca 2012 r. Podjęłam decyzję, że pragnę komuś pomóc. Wraz z kolegami z klasy udaliśmy się na akcję przeprowadzoną przez Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych nr 3 (Budowlanka) w Tarnobrzegu. Oddaliśmy próbki z krwią, podpisaliśmy ważne deklaracje. Wróciłam do domu, czułam, że zrobiłam coś ważnego, jednak nie byłam jeszcze świadoma, że ta historia potoczy się zdecydowanie szybciej niż sobie wyobrażałam. Grudniowy weekend, zadzwonił telefon domowy, pierwsze zdanie, które do tej pory słyszę - „Znalazł się biorca, czy podtrzymuje Pani swoją decyzję?‘’. TAK! Na te słowa przecież czekałam 9 miesięcy, serce waliło mi jak szalone.

Dowiedziałam się, że aby potwierdzić w 100% zgodność powinnam udać się na kolejne pobranie krwi. Oczywiście w przeciągu tygodnia byłam już w przychodni w Lublinie, gdzie oddałam 3 małe fiolki krwi. Później nastąpiło oczekiwanie. Kolejny telefon, okazało się , że nic nie stoi na przeszkodzie, abym oddała szpik potrzebującej osobie. Metodę jaką wybrano dla mnie było pobranie szpiku z talerza kości biodrowej. Nie będę zgrywała chojraka - bałam się, ale jednocześnie byłam pewna swojej decyzji jak niczego innego na świecie. Skierowano mnie na wstępne badania do Warszawy, gdzie oceniono mój stan zdrowotny. Spędziłam całe przedpołudnie z niezwykle miłym i pomocnym personelem szpitala, uzyskałam odpowiedzi na wszelkie pytania oraz spotkałam wielu ludzi, którzy tak jak ja zdecydowali się nieść pomoc potrzebującym.

Pobranie szpiku ustalono na połowę lutego 2013r. Wraz ze zbliżającym się terminem rosło moje przekonanie o słuszności podjętych działań, radość jaka mnie ogarnęła była nie do opisania. Zostałam przyjęta na oddział, noc spędziłam w szpitalu. Następnego dnia rano, przygotowana i niezmiernie zdenerwowana zostałam zaprowadzona przez mojego lekarza prowadzącego na salę operacyjną, gdzie nastąpiło pobranie. Po 4 godzinach obudziłam się na sali pooperacyjnej, otoczono mnie bardzo dobrą opieką. Po godzinie odwieziono na oddział, gdzie czekał już na mnie mój narzeczony. Wspaniała osoba, którą kocham całym sercem. Cały ten czas wyczekiwania i rekonwalescencji był ze mną, wspierał mnie, otaczał czułą opieką. Właśnie takich towarzyszów życzę każdemu, to ważne, aby w tych chwilach była z Wami bliska osoba. Uczucia towarzyszące całemu przedsięwzięciu są nie do opisania. Już następnego dnia zmieniono mi opatrunki i mogliśmy wracać do domu.

Już niedługo nastąpi rocznica pobrania. Czy zdecydowałabym się na kolejne oddanie szpiku? TAK!

Uwierzcie mi, nic nie da Wam takiej radości jak wiadomość o tym, że dzięki Wam żyje drugi człowiek. Moja biorczyni miała 5 lat i pochodziła z Izraela. Miesiąc po oddaniu otrzymałam telefon, że nie żyje. Nie jestem w stanie nazwać uczuć, jakie mi towarzyszą do dziś, gdy o niej pomyślę. Była obcą osobą, a kocham ją jak własną siostrę. Nadal mam nadzieję, że jeśli nie w tym, to w innym świecie się spotkamy.

Pamiętajcie - TYLKO WASZA decyzja może uratować komuś życie, związać Was z kimś obcym na zawsze, dać niezapomniane chwile, bo takie były moje. W zamian otrzymujesz „brata bliźniaka’’, osobę, która zawsze będzie o Tobie pamiętała. Ty również nie zapomnisz. X na zawsze w mej pamięci.