Marta Kluczkowska

5 Sierpień 2014

Kilka dni temu minęło 6 miesięcy od oddania komórek macierzystych, a 8 miesięcy od czasu, gdy się dowiedziałam, że mogę zostać dawcą. Wszystko działo się na ,,wariackich papierach”, ponieważ pobranie miało się odbyć w marcu, ale stan zdrowia biorcy wymagał przyśpieszenia procedury. Zostałam objęta opieką i pomocą ze strony DKMS i w tym miejscu chciałabym bardzo PODZIĘKOWAĆ osobom, które się ze mną kontaktowały: Panu Marcinowi, Pani Kasi, Pani Agacie, Pani Małgosi i Pani Agnieszce, która kontaktuje się ze mną do tej pory. Praktycznie anonimowe osoby, które służyły pomocą, odpowiedziały na każde pytanie, zorganizowały wszystko.

Po telefonie z DKMSu nie wierzyłam, że to się dzieje, MOGĘ DAĆ SZANSĘ NA ŻYCIE DRUGIEMU CZŁOWIEKOWI, nie zastanawiałam się długo, oczywiście, że to zrobię! To nic mnie nie kosztowało, nie boję się igieł i zastrzyków, wiec co mogłoby stanąć mi na drodze?

Tym bardziej, że podczas badań jak i samego pobrania był przy mnie i wspierał mnie mój chłopak. Procedura pobrania nie była straszna poza tym, że moja krew na początku nie chciała płynąć, ponieważ była bardzo gęsta i trzeba było mnie podłączyć jeszcze raz. Niestety pierwszego dnia nie udało mi się wytworzyć tyle komórek ile trzeba, więc na drugi dzień zostałam podłączona jeszcze na 2 godzinki. Przez te dwa dni poznałam niesamowitych ludzi, po których widać, że to co robią to nie jest zwykła praca, to jest coś co kochają! A wiem, że jeżeli robi się coś co się lubi, to efekty tego są o 100% lepsze. Tu wielkie podziękowania dla Pani Kasi, Pani Małgosi oraz Doktora Mikołaja z kliniki w Warszawie za wsparcie i pomoc w czasie badań oraz pobrania.

Kilka tygodni po pobraniu poznałam dawcę z mojego miasta. Organizował Dni Dawcy w Galerii Mazurskiej w Ostródzie, poznałam także super wolontariuszki, którym udaje się przekonać wiele osób do rejestracji w bazie DKMS.

Po pobraniu spotkałam się z wielka życzliwością i podziwem. Nie czuję się bohaterem, czuję że spełniłam swój obowiązek, jestem szczęśliwa że tak w sumie nie wiele robiąc wiem że człowiek który otrzymał moje komórki macierzyste może dalej patrzeć w przyszłość. Jestem dumna, że mogę być wśród 1220 szczęśliwców którzy podzielili się cząstką siebie!

Mój biorca to 60-letni mężczyzna z Niemiec i z niecierpliwością czekam na wyniki stanu jego zdrowia.

Tu w swojej historii chciałabym jeszcze zaapelować, by ludzie nie bali się pomagać! W Polsce w porównaniu do innych krajów liczba zarejestrowanych potencjalnych dawców jest bardzo mała, ludzie wciąż żyją stereotypami, że szpik pobiera się z kręgosłupa...

Nie jesteśmy wstanie przewidzieć, co przyniesie przyszłość, a należy pamiętać że dobro powraca!

Pozdrawiam cała fundację DKMS oraz Klinikę w Warszawie.